… „cokolwiek czynisz, czyń rozważnie i patrz końca” … odcinek 2 …

190

Sam sobie napytałem biedy. Czekacie na to co ja tu napiszę. Prawdę, ale bez pikantnych szczegółów, bo nie wypada, bo nie należy. A więc chronologicznie, od początku. Decyzja co do wyboru szkoły średniej, to przypadek, to podglądanie innych, to zamiłowanie, ale do innych rzeczy. Na szczęście wybór w miarę trafiony. Dalsza edukacja, to wybór świadomy, z przekonania. Najburzliwiej było za młodu, serce pikało mocno, jakieś hormony zaczęły mną rządzić. I tak się człowiek szarpał, choć było w tym i trochę rozumu. Otóż najpierw dyplom, potem niech się dzieje co chce. W międzyczasie jakieś tam „próby na scenie” trwały, niektóre „spektakle” były cudowne. Aż „przyszła kryska na Matyska”, stało się, klapki na oczach i tyle. Powiem tylko, że tu się rozum całkowicie wyłączył. Czy żałuję? Nie, jednak niektóre moje decyzje były błędne, czas to pokazał. Słów kilka o moim życiu prywatnym, zawodowym, rodzinnym. Dodam, że raz jeszcze zdarzyło się przed laty, gdy hormony próbowały mną zawładnąć, ale tenże mój „analogowy czujnik w obszarze rozumu” w porę zadziałał. Było niebezpiecznie! Teraz już przez cały czas „pan rozum” jest włączony, czuwa nad moimi wyborami jak czujnik regulacji obrotów. Dzisiaj, z perspektywy czasu oceniam, że moje decyzje dotyczące pracy były dobre, nie powinienem narzekać. Zawsze na pierwszym miejscu chodziło mi o warunki pracy, później dopiero o płacy, oczywiście w miarę godziwej. Kilka razy zmieniałem pracę, zawsze w uzasadnionym przypadku. Pracowałem w Świętokrzyskim, Małopolsce i na Podkarpaciu, także w delegacji, praktycznie po całym kraju. Poznawałem nowe otoczenie, nowe technologie i techniki, nowych ludzi. Mogę powiedzieć, że z wiekiem rozwijałem się, nabierałem doświadczenia. Zaczynałem od pracy fizycznej, kolejno dozór średni i wyższy. Poprzez pracę zawodową poznawałem piękno naszego kraju.                                OLYMPUS DIGITAL CAMERAKolejne prywatne wybory, także rodzinne były i są przemyślane, stonowane, rzekłbym ostrożne. Przed laty gdy zaistniała szczególna sytuacja rodzinna, przeszedłem na krótkotrwały zasiłek przedemerytalny, potem na emeryturę. Tym, czyli opieką spłaciłem dług wobec chorej mamy, dług za poniesiony trud wychowania. To była moja bardzo dobra decyzja. Owszem, przez te prawie 40 lat pracy przeżyło się piękne chwile, niekiedy bywało trudniej, dobrze, że szczęśliwie i uczciwie. To ostatnie, to moja największa zdobycz, spoglądam innym w oczy bez żadnych obaw. Znalazłem także czas by sobie popracować jako wolontariusz w naszej Pustelni, pośpiewać w zespole śpiewaczym, „bawiłem” się w samorządowca, nawet przez pewien czas prowadziłem małe gospodarstwo rolne. Czy to dobre decyzje? Ta odnośnie wolontariatu to od serca, poza dyskusją, zabawa w samorządowca utwierdziła mnie, że niepotrzebnie posłuchałem innych, to po prostu nie dla mnie. Podśpiewywanie to już tradycja rodzinna, a gospodarstwa porzucić nie mogłem, tato po drugiej stronie bardzo by cierpiał. Wszystko jednak ma swój kres, odeszli najbliżsi, podupadło zdrowie, lat przybyło, resztę już znacie. Co teraz z moimi decyzjami? Oczywiście są one z kategorii drobnych, przeważnie tyczą się zdrowia, mojej zabawy z komputerem. O zdrowiu to głównie zdecydują lekarze, ja pewnie się zgodzę, chociaż? To poważne decyzje, będzie pewnie ich kilka, bo człek już „rozmontowany”. Kiedyś to mówiłem, nie bywam tylko u ginekologa. Majątek? Brak takowego, o tym co jeszcze jest już zdecydowałem. Chwalę się, że mam zasady, że jestem osobą wierzącą, że od zawsze mam te same poglądy polityczne, ale z tego powodu często dopada mnie stres. Mam niedobry charakter, ufam ludziom, nie odszczekuję się, wolę zrobić krok do tyłu itp. Tu na blogu raczej jest spokojnie, nieliczne były zaczepki, nie pozostawiło to jednak żadnych śladów w mojej psychice. Gorzej, a nawet źle mam na Facebooku. Każdy ma prawo do swoich poglądów, każdy może je artykułować podług siebie. Niestety nie mogę się pogodzić z takimi ostentacyjnymi wpisami niektórych. Pośród nich jest wiele bliskich mi osób, nie spodziewałem się takiej ich postawy. Nie wiem czy tak można czy nie. Wiem tylko, że mnie to nie odpowiada, nie daje mi to spokoju, tętno i ciśnienie idą w górę. Chodzi o bezpardonowe, niekiedy wulgarne atakowanie drugich. Czyżby byli o tym przekonani? Mają w tej materii wiedzę? Boją się o siebie? Kiedyś już tak było, wycofałem się z tego portalu, także z bloga. Powróciłem, zaakceptowałem nowych, niektórzy z nich są podobni to tamtych, którym podziękowałem. Coś zrobić muszę, zastanawiam się. Dziś wiem tylko tyle, że moje zdrowie jest ważne. Już chwilę na to patrzę i czekam końca, zobaczymy.

 

 

… „cokolwiek czynisz, czyń rozważnie i patrz końca” … odcinek 1 …

mw7s4cbvqr466ym9wy73s85n9kcqvjhg_gallery

W naszym życiu często przychodzi chwila na podjęcie ważnej decyzji. Tak już nieraz bywało, tak może zdarzyć się niebawem. Może chodzić o decyzję małej wagi lub decyzję doniosłą, decyzję wiążącą, bądź wstępną. Szczególnie te ważne, końcowe są bardzo istotne, ponieważ jej skutki mogą w przyszłości okazać się negatywne, zaś w tej chwili są trudne do przewidzenia. Człowiek w podjęciu decyzji powinien kierować się rozsądkiem, aktualną sytuacją oraz opinią bardziej doświadczonych, zaufanych ludzi. A my często bywamy impulsywni, miewamy swoje odczucia, bywamy przekorni. Nieraz po pewnym czasie okazuje się, że to były błędne te nasze „ciach-ciach” decyzje. Tego rodzaju błędów nie da się już raczej naprawić. Wielu, właśnie z powodu impulsywności i niecierpliwości miało kłopoty. Od dawien dawna tak było. Już Sokrates mówił o tym by nad czynami czuwał rozum a nie emocje, by starać się być opanowanym, cierpliwym i kierować się zdrowym rozsądkiem. Słuszne więc prawił: „Cokolwiek czynisz, czyń rozważnie i patrz końca”. Niełatwo jest dostrzec u siebie błędy. Błędy innych, grupy i zbiorowości, to też nie prosta sprawa, często jasną się staje dopiero po czasie. Na przestrzeni dziejów też różnie bywało. Były decyzje trafne i chybione. Wystarczy prześledzić naszą historię, Europy, czy też historie w naszych rodzinach. Przypatrzmy się też jak to było dotąd w naszym życiu. Dzisiaj warunkiem pozycji w społeczności, znalezienia się na rynku pracy, zabezpieczenia dobrych środków utrzymania, jest zdobycie stosownego wykształcenia, adekwatnego do swoich możliwości, predyspozycji. O tych z grupy korupcyjnych tylko wspomnę. W naszych czasach ciągłe w siebie powinniśmy inwestować. Wykształcenie, edukacja poza wiedzą, wyrabia w nas nawyki rzetelnej pracy, a to jest do życia dzisiaj konieczne. Chodzi o to by być zadowolonym z wykonywanej pracy, by godziwie zarabiać, by pracę wykonywać na należytym poziomie. Przyznaję nie jest trudno oceniać swoje i czyjeś decyzje z perspektywy czasu, nie zawsze bywają obiektywne. Gdyby nawet znać dobrze wszystkie swoje decyzje i ich skutki z przeszłości, nie mamy gwarancji, że znowu nie popełnimy błędu. A może być i tak, że mała pomyłka dzisiaj zaowocuje poważnymi w skutkach konsekwencjami w przyszłości. Natomiast dobrze jest pamiętać pewne niuanse z dawnych decyzji, mogą być teraz pomocne. Wniosek z tych rozważań jest taki, że kierowanie się rozsądkiem kiedyś zaprocentuje, przyda się bardziej niż najwspanialsze nawet emocje. Sokrates wiedział, że przede wszystkim trzeba korzystać z tego co mamy w głowie, a później dopiero z tego co dyktuje serce. To tyle, tytułem wprowadzenia. W następnym poście, przeniosę to na grunt osobisty, nieco patrząc wstecz i z czym spotykam się dzisiaj.     1281182417_by_XgorgiX_600

 

… „wielką rzeczą jest wiedzieć, kiedy mówić i kiedy milczeć” …

1-1431199426_laitmw_600-1

Ta łacińska sentencja pięknie brzmi w oryginale: „magna res est vocis et silentii temperamentum”. Nie znam łaciny /no, może trochę „kuchenną”/, ale lubię jej brzmienie. Przyjrzyjmy się jej znaczeniu, zastanówmy się czy i jak ona jest ważna w naszym życiu. Wiem, że już wiele osób wypowiadało się w tym temacie, ja także, ale nie zaszkodzi w kilku zdaniach do niej powrócić. Mowa jest ważna w międzyludzkich stosunkach, milczenie też bywa cenne. Tą sentencję interpretuję także w taki oto sposób: „wstrzymaj się, nie mów tego, o czym milczeć powinieneś … miej odwagę powiedzieć to, o czym mówić należy”. To, o czym należy milczeć, rozumiem jako tajemnice i sekrety, które w zaufaniu sobie powierzamy. Są sprawy, o których nie powinniśmy dyskutować publicznie, ani w większym gronie. Nie powinno się formułować oskarżeń będących podejrzeniami, zbyt pochopnie wysuniętymi. Wtedy skrzywdzimy drugą osobę, przy tym stracimy na opinii o sobie. Są jednak sprawy, wobec których nie wolno nam być biernym, nie można ich przemilczać. Chodzi o sprawy dziejące się dookoła, szczególnie jeśli widzimy, że krzywdzony jest drugi człowiek. Jak jest naprawdę, widzimy na każdym kroku. Myślę tu o tym co w się dzieje w przestrzeni publicznej, tej w kraju, w naszym środowisku, w naszym otoczeniu. Nie przebierają w środkach, „walą po oczach z grubej rury”, nie patrzą na skutki. Jeśli trafione, jeśli zbliżone do prawdy, nie „przewymiarowane”, to jeszcze. Gorzej, gdy tylko chodzi by drugiego sponiewierać. Wystarczy posłuchać, poczytać obydwu stron sceny politycznej, czy można widzieć i słyszeć inaczej? Do tego, często zapominają co sami mówili niedawno. Przykłady zbyteczne, każde wydarzenie tu można przytoczyć. Oczywiście, któraś z tych interpretacji bywa bliżej prawdy, każdy z nas ma własną ocenę. Tu sobie odpuśćmy, sami sobie z sobą poradzą, my zweryfikujemy w dniu wyborów. Nasze wtrącanie nic tu nie pomoże, oni wiedzą lepiej. A na naszym podwórku? Co robić, gdy mąż, konkubent, partner „wyznacza swój rewir” w domu? Jeszcze do tego upokarza i bije dzieci? Jeśli pani domu urządza libacje, każdego dnia żyje chwilą, nie bacząc na swoje maleństwa? Nawet takie drobne, przyziemne sprawy: jak wyrzucanie na ulicę opakowań po konsumowanym lodzie, wafelku, po napojach; jak pozostawienie wózka po zakupach, za nic go nie odprowadzi; jak wywracanie koszy, dewastacja znaków, tablic. Czy tu powinniśmy być bierni? Oczywiście, że nie, ale czy każdy może? Każdy powinien, zaś czy może, tu byłbym ostrożny. Starsza osoba może usłyszeć: „sp…. stary, dostaniesz w m…., to zobaczysz”. Strach i tyle, potrzebna tu pomoc służb porządkowych. Też jestem w strachu, uciekać nie mogę, niewesoło. A co z nami? Pokuśmy się o własną refleksję, w jakiej to my jesteśmy sytuacji, jak posługujemy się „własnym językiem”, co powinniśmy u siebie poprawić. Ja też do „świętoszków” nie należę, myślę, że nie lideruję, ani nie jestem w ogonie. Taka moja konstrukcja i tyle. O sobie niewiele, ale innych poucza, prawda?. Wniosek do nas wszystkich: w życiu należy kierować się intuicją, zdrowym myśleniem, zastanowić się nad konsekwencjami wypowiedzianych przez nas słów, oraz tych na odwrót, słów, których nie powiedzieliśmy, a powinniśmy wypowiedzieć.           2-1425553770_ucuvec_600-2

… i co nam przywiezie w prezencie? …

323817_wakacje-czas-zaczac

Dzisiaj o tym co na ławeczce, gdy spotykają się znajomi. Oczywiście jak to u rodaków bywa, rajcują o wszystkim: o rodzinach, o polityce, wspominają, radzą jeden drugiemu.

  • Jakoś tam żyję kumotrze – powiada Piotr. Na starsze lata przydaję się matematyka, ściślej rachunki z podstawówki. Niestety muszę rachować by starczyło tej emerytury, człek nie poszaleje. Żona mówi, skoro masz mało, to licz. A co u Ciebie Leonie?
  • Nie inaczej, ale nie przejmuję się bardzo. Salceson włoski nie gorszy od szynki, zupa na kościach ze schabu bardzo mi smakuje. Ci co na górze, mają takie dochody, niech sobie wcinają, niech kasę liczą, niech im brzuchy rosną. Umieją liczyć, mają krocie, ale dalej kombinują jakby tu coś jeszcze wydrzeć. Chytry staje się jeszcze chytrzejszy, kiedyś ich ręka sprawiedliwości dosięgnie, wcześniej czy później. Nielicznym się tylko może uda – odparł Leon.
  • Słyszałeś, że znowu kogoś zamknęli za przekręty? Chodzi o kwoty, których ja nie potrafiłbym zapisać, ale zdolni, prawda? Mnie to pewnie za parę złotych wsadziliby do kicia. Zobacz, jaka w pieniądzu siła! Mówią, że guzik im zrobią, no może symbolicznie, a milionów brak! Nie kręć głową, nie namawiaj mnie do grzechu, co ja mogę zwinąć? To byłby „pikuś” do tego co oni robią. Choć mówili, że majętni na byle co też lecą.
  • Agnieszka, córka Twojego brata poleciała „za wodę”, na długo? – pyta Leon.
  • Jest już po sesji, zaliczyła drugi rok, niech siostrę Dorotę odwiedzi, pewnie na m-c, potem po powrocie niech w domu odpocznie. Siostra tam ma małego dzidziusia, ciągnie siostrzyczki do siebie. Mąż Doroty, „amerykansky”, to dobry z niego człowiek, są zgodni, dobrze im się powodzi. Wizyta Agnieszki ich budżetu nie zrujnuje. Ciekawe czy coś nam przywiezie gość, który niebawem do nas przyleci. Choć wydaje mi się, że cudów nie należy się spodziewać. Może jakieś obietnice, dobre słowo. Jedni mówią, że pomoże, drudzy, że zaszkodzi. U nas to normalne, ostro na noże.
  • Piotrek, masz rację, historia dowodzi, że nic nie dają za darmo. Ktoś zawsze czegoś chce. Trzeba być wielkim, żeby się z nami liczyli, ale może się mylę?

I tak sobie pogadali, Leoś z Piotrem. My też często z kolegami z bloku siedzimy na ławce, gadamy o wszystkim. Jesteśmy w dobrej sytuacji, już jako emeryci na wolności, mamy możliwość spokojnie usiąść, pocieszyć oko, nasycić się, ubogacić. Idą sobie laski do i z Biedronki, w parku cały przekrój, w ogródku mamunie z dziećmi, o miejsce w piaskownicy nieustanne bitwy. Po alejkach, wyścigi rowerowe i na deskorolkach, słowem gwarno i wesoło. Mamy o czym rajcować, tak się złożyło, że wszyscy kiedyś pracowaliśmy w tym samym zakładzie pracy. Nasza trójka z klatki liczy sobie razem 216 lat, sporo prawda? Dzień do dnia podobny, ponarzekamy sobie, pocieszy jeden drugiego. I co dalej? Kto to wie? Z Wami podobnie? Najgorzej, że na ławeczce piwa wypić nie można, mandat murowany. Niektórzy ze znajomych, bardzo operatywni, działają w Uniwersytecie III Wieku, ja mam ruchowe ograniczenia, nie mogę. Oby zdrowie było jako takie, wtedy damy radę.                     wspólczesność

 

… nie potrafię tego ogarnąć …

1-1488644137_tlultz_600

Przyszło lato, nieźle grzeje, mamy wakacje. Kiedyś to człowiek skakał z radości, a dzisiaj? Nie rozpaczam, ale do zadowolenia daleko. Czemu to tak? Po pierwsze to ten rok jest jakiś inny. Wiosna była nietypowa, lato zaczęło się jakoś inaczej. Mamy upały, burze, nawałnice, wichury. Po drugie człowiek inaczej to odbiera, jesteśmy już w innej kondycji psychicznej, fizycznej. W ostatnich dniach karetki kursują częściej, narzekamy na samopoczucie. Nie tylko starsi, młodzi także. Już nie potrafię sobie radzić z tymi zmianami pogody tak jak dawniej. W przyrodzie też inaczej, dały się we znaki przymrozki. Odczuły to winogrona, orzechy, czereśnie. Słabszy był wysyp truskawek, nie będzie urodzaju jabłek. Susza też robi swoje. Tak już kiedyś przecież bywało, ale teraz człowiek inaczej to odbiera. Obserwuję bacznie wszystko dookoła, widzę, że młodzi z tymi sytuacjami nie mają problemów. Przypominam sobie, że kiedyś i ja ich nie miałem. Wystarczy, że nieco wcześniej urodzony i już zaczyna się pod górkę. Może uda mi się choć na kilka dni gdzieś się urwać, zmienić otoczenie, odpocząć.    2-1477946138_n8ybhe_600A co wokół? W polityce jeszcze dużo się dzieje, sezon „ogórkowy” przed nimi. Komisje twardo spowiadają zaproszonych, pytają o to i owo. Wiele osób pytanych nie pamięta, nie przypomina sobie. Inni uważają, że spowiednik niewłaściwy, nie uklękną. Niektórzy przychodzą, nic nie chcą powiedzieć. Wygląda, że nikt, nikogo nie okradł, ludzie sami sobie winni, czemu nie czytali podsuwanych „papierów”? Kupić kamienicę też można, skoro atrakcyjna cena? Gospodarkę rynkową mamy, co mnie tam drugi obchodzi. Naród podzielony, nic dobrego na horyzoncie nie widać. I co z nami dalej będzie? Oni to troszczą się o kraj, czy o swoje? Którzy z nich o swoje bardziej? Którzy są bardziej wiarygodni? Przyznam się, trochę o tym wiem, znam nasze środowisko, nie podpowiem, nie mogę stanąć po żadnej ze stron. Przyjdą wybory, zdecyduję, jak zawsze. Miłych wakacji, urlopów, fajnych doznań, szczęśliwych powrotów Wam życzę.

… cztery wieki Pustelni Złotego Lasu w Rytwianach …

1-706879_EoT3_IMG_7864_69Pisałem ostatnio, że Jubileusz przed nami, dzisiaj kilka słów o tym, że główne obchody przeszły już do historii. W tym roku mijają cztery wieki od powstania fundacji Pustelni Złotego Lasu w Rytwianach. Od 1617 roku, kiedy to Kapituła Kongregacji Góry Koronnej Kamedułów Pustelników zatwierdziła fundację wojewody krakowskiego Jana Magnusa Tęczyńskiego dla klasztoru kamedułów, datuje się początek Pustelni Złotego Lasu. Przez dwa wieki mnisi rozbudowywali, upiększali klasztor, jego otoczenie. Tu pracowali wybitni artyści, chociażby Venanty da Subiaco, Jan Baptista Falconi, czy Karol de Prevot. Dzięki ich kunsztowi klasztor zyskał miano „perły barokowej architektury”. Rok Jubileuszowy uroczyście rozpoczął 26 marca JE biskup sandomierski. Główne obchody odbyły się w ostatnią sobotę 17 czerwca, przewodniczył kard. Gerhard Müller, prefekt Kongregacji Nauki Wiary z Watykanu. Ks. kardynał przewodniczył dziękczynnej, Jubileuszowej Mszy Św. z udziałem Pasterza Diecezji Sandomierskiej bp Krzysztofa Nitkiewicza, biskupa seniora Edwarda Frankowskiego oraz kilkudziesięciu kapłanów.       2-706781_5vxK_IMG_7975_69W Eucharystii uczestniczyli przedstawiciele rządu, parlamentu, władz wojewódzkich i samorządowych, liczna reprezentacja leśników, którzy jako jubileuszowe wotum ofiarowali relikwiarz swojego patrona, Św. Jana Gwalberta, także rzesza wiernych: miejscowych, z naszej diecezji sandomierskiej, z kraju i z zagranicy. Obecni byli członkowie rodu Radziwiłłów, ostatnich właścicieli Rytwian. Na prośbę biskupa sandomierskiego papież Franciszek udzielił jubileuszowego odpustu zupełnego dla pielgrzymów, którzy nawiedzą to miejsce w ciągu tego roku. „Doświadczając w tym wyjątkowym miejscu duchowego dziedzictwa kamedulskich mnichów, zechciejmy popatrzeć na naszą osobistą wędrówkę do Boga” – zachęcał kard. Gerhard Ludwig Müller podczas homilii.    3-706821_CfuU_IMG_7928_69Wieczorem odbył się wielki koncert uwielbienia „Jednego Serca, Jednego Ducha”. Dla mnie osobiście, to bardzo ważny moment w moim życiu. Dane mi było czynnie uczestniczyć, mam swój skromny udział w tym wydarzeniu. Załączam kilka zdjęć z tej uroczystości. Serdeczne staropolskie „Bóg zapłać” kieruję do wszystkich, którzy pod przewodnictwem gospodarzy Pustelni, naszego „Sanktuarium Ciszy”, ks.Rektora Wiesława Kowalewskiego i ks. Kapelana Jana Wilka przygotowali ten piękny Jubileusz. Podczas trwającego roku Jubileuszowego zaplanowano wiele wydarzeń związanych z historią Pustelni, życiem pustelniczym i dziedzictwem kulturowym tego miejsca. O Pustelni pisałem wcześniej. Bliższe relacje z uroczystości znajdziemy na stronie www.pustelnia.com.pl   4- DSC00610(1)xPrzed nami w roku Jubileuszowym jeszcze Odpust Klasztorny w uroczystość Wniebowzięcia NMP 15 sierpnia, zaś w dniach 23-24 września odbędzie się sympozjum naukowe „Kameduli w Rytwianach, 400 lat Pustelni Złotego Lasu, 1617-2017”, tradycyjnie połączone z Leśną Apteką. Serdecznie zapraszamy do Pustelni!   5-19146115_1395203130533117_1255552832230837934_n

… moja radość, moja wdzięczność …

W życiu obchodzimy różne rocznice, okazje, własne i innych. Przeżywamy różne rocznicowe wydarzenia, bardzo ważne i mniej ważne. Moje pokolenie obchodziło już kilka wielkich rocznic, było świadkiem wielu historycznych wydarzeń. Dla mnie takimi ważnymi rocznicami były rocznice chrztu Polski, takim był pontyfikat papieża Polaka. Teraz jestem świadkiem, tu w mojej małej Ojczyźnie, Jubileuszu 400-lecia Pustelni Złotego Lasu w Rytwianach. Główne uroczystości dziękczynne odbędą się 17 czerwca 2017 roku. To już w najbliższą sobotę. O godz. 11.30 w Ogrodach Klasztornych rozpocznie się uroczysta, dziękczynna Jubileuszowa Msza Święta. Potem dla pielgrzymów przygotowano bogaty rodzinny kiermasz, wiele różnych atrakcji, zaś o godz. 19.00 koncert Jubileuszowy. Popatrz na poniższy plakat, wielkie wydarzenie, prawda? Czy to nie wyjątkowy czas dla obecnych pokoleń związanych z tą ziemią? Zrozumiałe, że mocno to wszystko przeżywam, wszak dla mnie „tu wszystko się zaczęło” i trwa nadal. Jeśli Bóg pozwoli, będę w tym wydarzeniu miał swój skromny udział.   19092906_10154879400828208_1476784139072209840_oCzłowiek potrafi być wdzięczny za to co w życiu otrzymał. Wdzięczność to uczucie będące odpowiedzią na doświadczone dobro, poczucie moralnego zobowiązania, chęć odwzajemnienia się, podziękowania za coś. To bardzo pozytywna cecha nas ludzi widzących ile dostajemy. Często rozmyślam, przypominam sobie tych, którym w pewnych okresach życia cokolwiek, mało i wiele zawdzięczałem. I zejdzie mi jeszcze niejedną chwilę by to wszystko ogarnąć, wspomnieć, podziękować. Najwięcej pewnie rodzicom, krewnym, nauczycielom, znajomym itd. Przede wszystkim moja chrześcijańska wdzięczność Bogu, to jakby z definicji , bo skoro jestem osobą wierzącą, nie może być inaczej. I tak gdy popatrzymy na lata minione, od dzieciństwa, od chwil, które pamiętamy-do dzisiaj, to widzimy, że jest tego bardzo wiele by dziękować, prawda? Pustelnia Złotego Lasu w Rytwianach, ten pokamedulski klasztor jest w moim życiu najważniejszy. Tu u naszej Madonny Ciszy, od dzieciństwa czerpię i odnajduję siły. Przed nami piękny Jubileusz, zapraszamy.