… nadal w „kieracie”? …

p1130602_a80470

Będąc na emeryturze, na dodatek obolały, ja do dawnego kieratu się już nie nadaję. Zresztą nie ma takiej potrzeby. Teraz jest jakoś inaczej, pcheł nie spotykam, łapać nie muszę, do czego się więc śpieszyć? Nawet lekarze odradzają pośpiech. Jestem pewien, że młodsze pokolenie zna kierat z opowieści, z telewizji, z internetu. Co to takiego? Kierat, nazywany też maneżem to urządzenie wykorzystujące siłę pociągową zwierząt, koni lub wołów, do napędu stacjonarnych maszyn rolniczych takich jak sieczkarnia, wialnia czy młocarnia, bądź do wydobywania wody. Tak definiuje Wikipedia. Dobrze pamiętam to „ustrojstwo”. Ustawiony za stodołą, kręcił młocarnię, konik sobie chodził w kółko powoli. Wtedy to były czasy! Poważnie, w stosunku do młocki cepami, to przecież kolosalny postęp. Dzisiaj kombajny wszelkiego typu. Ale o kieracie dzisiaj piszę z innego powodu. Do dziś używa się powiedzenia: „człowiek chodzi jak w kieracie, dzień w dzień to samo, do pracy i z pracy, do szkoły i ze szkoły, w domu te same zajęcia”. Szczególnie na wsi tak było. Niedługo człowiek by zapomniał, że na świecie jeszcze coś innego istnieje. No i wyjrzysz czasami na zewnątrz, patrzysz, a tu nie ma nic szczególnego. Także w wielu innych zawodach, choćby górnicy, hutnicy, nauczyciele, strażacy, służby utrzymania ruchu w zakładach, uczniowie, studenci itp. Często „noc wygoniła, noc przygoniła”. Wolnym się może było, a tu nagle w kieracie. Takie to nasze życie. Mamy do utrzymania rodziny, żyć trzeba. Raz wciągnięci stajemy się jak ten konik w kieracie. Co potem? Przysłowie mówi, że „koń chodzący w kieracie nie stanie się naraz rumakiem dzikim i swobodnym, nawet jeśli dobrze pamięta i wie czym jest dzikość i swoboda”. Uzależniamy się od pracy jak od wielu „innych używek”. Jeszcze inne napotkane cytaty:

  1. „W kieracie własnych pragnień, nakręcić można się najbardziej”. Pewnie wielu z nas tego doświadczyło i doświadcza nadal. Mamy pragnienia, chcemy podołać, marzenie zrealizować i się nakręcamy, właśnie jak w kieracie.
  2. „ W kieracie codzienności, rzadko kiedy ktoś daje ponieść się miłości”. Choćby chciał, czasu zaczyna brakować. To co dla ciała staje się ważniejsze od tego co dla ducha.

O sobie mogę powiedzieć, że kiedyś chodziłem w tych „swoich kieratach”. Różne one były, często od świtu do zmierzchu. Przez wiele lat o piątej rano dźwigało się z „wyrka” te swoje „zwłoki” do pracy, by powrócić do domu po siedemnastej, załatwiając po drodze jeszcze inne sprawy. Monotonne to było ktoś powie? Może i tak, ale konieczne. Dzisiaj gdy obowiązków mniej, czasu więcej mogłoby być inaczej, to możliwości jak na złość się kurczą. Są tacy, którzy organizują sobie wyśmienicie swój czas. Ja też, w myśl powiedzenia „tak krawiec kraje, jak materii staje”. Dzisiaj to już nie kierat, może „mini kierat”, adekwatnie do wieku i stanu zdrowia. A leniuchowanie? To pewnie osobna bajka. U Was podobnie, prawda? Wszystkim życzę dobrego długiego żywota w tych Waszych małych kieratach, życzę by dawały konkretne owoce i zadowolenie, w zdrowiu, miłości i dostatku.                Zloty_Stok_osada_gornicza_TP04781

 

 

… czy to jeszcze są zasady? …

Żyj pełnią życia bo tak młdy jak dziś już nigdy nie będziesz

Wiele razy pisałem, że w życiu kieruję się pewnymi zasadami, że jestem tym zasadom wierny. Człowiek w życiu zderza się bez przerwy z rzeczywistością. Powiem, że trzymając się tych zasad, pozostając im wierny, często cierpiałem z tego powodu, i to w różnych okolicznościach. Tak bywało kiedyś w pracy, tak bywało nawet w życiu osobistym. Wybierałem postępowanie według dekalogu, także według obowiązującego prawa. Z tym drugim bywało czasami różnie, to co w dekalogu, u mnie było na pierwszym miejscu. Życie nasze bywa brutalne, można zadać pytanie czy w dzisiejszych czasach trzymanie się swoich wartości ma jeszcze jakiś sens. Pytanie, które się ciśnie to nie próba zdrady tych wartości, tylko takie sobie gdybanie, rozważanie. Wielu dla swojego dobra zasady odpuszcza i żyje tak, żeby było wygodniej i łatwiej. Są czasem sytuacje, kiedy zaczynamy się zastanawiać się czy warto się starać, choćby w pracy, bo zarabiam to co dadzą, szef o mnie nie myśli, czy warto się więc przejmować? Inni olewają i mają lepiej, więc? Czy warto być uczciwym, skoro wokół nas wielu kombinuje jak tylko może? Zwątpienie pojawiało się niekiedy u mnie tylko przez chwilę. Nic to, że są obok mnie ludzie, którzy posiedli umiejętność ustawienia się w życiu, którym wiedzie im się dzięki temu nieźle, nawet bardzo dobrze. Pozostałem przy swoich zasadach, te rozmyślania pomagały mi w tym. Oczywiście mowa tu o pryncypiach takich jak prawda, pokora, honor, wiara, szacunek, odpowiedzialność, umiłowanie Ojczyzny itp..i wynikającego z tych cnót moje postępowanie. Zapytacie, a jak z wiernością, z szóstym „nie cudzołóż”? Wiernym zasadom staram się być, co do przykazania pozostawiam to dla siebie. Powiem tylko, że w myśl prawa kanonicznego jestem w porządku. Nie widzę się w roli innych, chwalących się swoimi „osiągnięciami”, takie postępowanie, obgadywanie to draństwo. Z „drobnymi” sprawami tyczącymi się również zasad bywało i bywa różnie. W młodości „ciach”do sąsiada przez płot do sadu na ulubione gruszki, pokłusowało się w rzece, nie dopowiedziało się komuś wszystkiego by nie kłamać i nie ranić, dzisiaj przychodzi mi nieraz odstąpić od przyjętych zasad tu na blogu, na fb, albo zdrowie nie to więc bywa się w postępowaniu mniej rzetelnym. Pomimo, że moje życie określić mogę jako umiarkowane, to zasadniczo nie pozwalam się wykorzystywać. Jeśli raz mnie ktoś skrzywdzi, a to czasem się zdarza, za drugim razem będzie riposta. Wiem, że świata nie zmienię, ale staram się o siebie dbać, o moje morale, o mojego ducha. Szanuję ludzi, bywam życzliwym, doświadczyłem, że dobro zawsze do nas powraca. Mam tu pośród nas znajomych, którzy o tym, że i do mnie to dobro odwrotnie dotarło zaświadczyć mogą.

2186770

… smutki i radości … uroki życia …

smutek-ma-jedna-ogromna-zalete

Przez Rio2016 to moje dzisiejsze pisanie, jedni są zawiedzeni, zasmuceni, drudzy rozpromienieni, radośni. Tak to jest, że smutki i radości przeplatają się w naszym bytowaniu tu na ziemi. Nasz słynny młociarz załamany, rywale się cieszą, że odpadł im najgroźniejszy rywal. Z kolei znany średniodystansowiec sam był zdziwiony jak to się stało, że nie wszedł do finału. U nas smutek, inni zacierają ręce. I tak w wielu dyscyplinach. Siatkarze powracają do domu, szczypiorniści jeszcze się biją. Taki jest niestety sport, raz jednym wychodzi, innym razem przychodzi porażka. Tyle trudu i klapa. Prawie każdy woli dni radosne od smutnych. Czasami radość może być niedobra, zaś odwrotnie smutek może być czymś dobrym. Okazuje się, że dobre smutki są lepsze od złych radości. Jakże to? Jeśli smucimy się z powodu osobistych „występków”, wówczas jest to smutek dobry. Zdajemy bowiem sobie sprawę z tego cośmy nabroili. Gdy smucimy się z powodu niezgody, krzywdy, niesprawiedliwości to jest to dobry smutek. Jak widać nie każdy smutek jest czymś złym. Tego dobrego smutku nie należy się wstydzić. Taki dobry smutek przemienia się bowiem w radość. A co z radością? Nie jest tak, że każda radość jest dobra, na przykład radość z korzyści osiągniętych cudzym kosztem, radość z cudzego nieszczęścia, to przykłady złych radości. Podobnie gdy ktoś złamie rękę czy nogę, albo ktoś sobie coś cennego zgubi, czy kogoś okradną, wtedy ktoś często mówi: „dobrze mu tak!” i się cieszy z nieszczęścia drugiego. Taka radość też jest zła. W naszym życiu oprócz chwil miłych przeżywany także ból i smutek. Przypomnijmy sobie nasze lata szkolne. Ile to naszego ślęczenia nad książką, zeszytem, ile to opuszczonych różnych rozrywek, przyjemności. To wymagało zaparcia się siebie, podjęcia wyrzeczeń. Ale potem przychodzi radość, satysfakcja, zadowolenie, że się coś osiągnęło. W sporcie podobnie. W Londynie przed czterema laty nasza kajakarka zajęła piąte miejsce, była załamana, była jedną z faworytek. Nie poddała się, w Rio de Janeiro zdobyła srebro. Podobnie w zapasach na zakończenie kariery brąz naszej zawodniczki. A naszej uroczej młodej oszczepniczce dwóch centymetrów zabrakło do medalu, prawda, że przykre? Dla kontrastu wielu obroniło złoto z Londynu. Są także sportowcy wielcy, jak nasze złotko w młocie. W naszym życiu doznajemy rozczarowań, bywamy smutni, ale też radośni, szczęśliwi, to normalne. Jednych dotyka bardziej, drugich mniej. Kogoś bliskiego tracimy, ktoś nowy na świat przychodzi, czyli samo życie. Miejmy nadzieję, że nasze smutki dobrymi będą, zaś niebawem doznamy radości. W sporcie będą okazje następne, różne mistrzostwa, za cztery lata znów kolejne igrzyska i kolejne smutki i radości.          1370720263_jiyovn_600

… porozmyślajmy chwilę o prawdzie …

111

Tym razem krótko, lekko, ale w poważnym temacie, porozmyślajmy o prawdzie. Tyle wydarzeń wokół nas, charakterystyczne, że opisywane w różny sposób, tak jak kto widzi, lub jak komu pasuje. Bądź więc mądry, wybierz sam, ale czy poprawnie? Pewnie każdy z nas ma swoją definicję prawdy. Wychowywano i uczono mnie żyć w prawdzie. Co te słowa dla mnie znaczą? Moje rozumienie życia w prawdzie oznacza życie uczciwe, bez zakłamania, bez fałszu. Odnalazłem w internecie mnóstwo różnych sentencji. Mądre to myśli. wszystkie, z którymi się spotkałem mają dla mnie ogromne znaczenie, niektóre wybrałem, odnoszę się do nich. To myśli ludzi mądrych, wielkich.

1/ *Do prawdy nie wiodą żadne ścieżki, bo jest ona żywa. Ścieżka może prowadzić do rzeczy martwej.* A do prawdy dojść trzeba. Szukajmy sposobów by prawdę poznać. To ważna sprawa. Warto znać prawdę, nawet tą bolesną. Prawda jest żywa, żadnych schematów przypisać jej nie można, każda wymaga indywidualnego podejścia. Brali niedozwolone środki dopingujące, czy może ktoś im w tym pomógł? Czy te badania były rzetelne, może tendencyjne?

2/ *Prawdę swą należy mówić głośno, nie schlebiając ani rzeczom, ani wypadkom, ani stosunkom, ani ideom.* Dla mnie zrozumiałe, wtedy tylko możemy mówić o prawdzie, bez „naciągania”. Często mamy z takimi przypadkami do czynienia, strony „naginają” fakty.

3/ *Zwodzą nas pozory prawdy* Podrzuca się półprawdy, by odnieść wrażenie, że to jest już prawda. I często nie o błahostki tu chodzi, lecz o poważne sprawy.

4/ *Człowiek stworzony jest na to, by szukać prawdy, a nie by ją posiadać* Szukajmy, w każdym przypadku, każdego dnia. Dociekajmy dlaczego poszło inaczej niż myśleliśmy, dlaczego wyróżniono kogoś innego niż oczekiwano, co zrobiliśmy źle i nam się nie powiodło. Rozmyślajmy, dociekajmy, będziemy bogatsi na przyszłość.

5/ *Człowiek nie może niczego nauczyć drugiego człowieka. Może mu tylko dopomóc wyszukać prawdę we własnym sercu, jeżeli ją posiada* Skoro tak, a chodzi to o sferę wybitnie osobistą pomagajmy dobrym słowem, rozmową, przykładem tak by przyjaciel odnalazł w swoim sercu prawdę.        112

6/ *Czasami ludzie potkną się o prawdę. Ale prostują się i idą dalej, jakby nic się nie stało* Stało się, dobrze jeśli to zapamiętali. Gorzej jeśli puścili ją koło uszu. Każde zdarzenie ma swoją prawdę, z niej nauki winny płynąć.

7/ *Na przynętę kłamstwa łowi się rybę prawdy* W wędkarstwie różnie bywa. Zamiast ryby wyłowić można chwasty. Przynęty też bywają chytre, można na taką podpuchę złowić niezły okaz prawdy.

8/ *Mówienie prawdy jest bolesne. Lecz być zmuszonym do kłamstwa, jest czymś o wiele gorszym* Nic tu dodać, nic ująć. To nasza wola, to nasz charakter, to nasze zasady. Odpowiedź jest jedna: jesteśmy chwiejni lub konsekwentni, albo, albo.

9/ *Nieprzyjemne prawdy są zawsze lepsze od przyjemnych złudzeń* Dla mnie tak, ale czy dla każdego? Może ktoś się łudzi, może ktoś czegoś oczekuje?

10/ *Kto chce się uwolnić od prawdy, najczęściej dusi ją słowami* No i się gryzie, spokoju nie zazna, chyba, że to „elastyczny” charakter.

11/ *Dwie rzeczy dają duszy największą siłę: wierność prawdzie i wiara w siebie* Myślę podobnie, wierność prawdzie jest mi bliska, zaś z wiarą w siebie bywa różnie, często przychodzi mi się zastanawiać.    113

 

 

 

… jeszcze po Ziemi Staszowskiej …

Przedstawiłem uprzednio piękno naszych lasów, także Pustelnię Złotego Lasu w Rytwianach, perłę wśród perełek tego regionu. Zdecydowałem, że pokażę inne perełki tej ziemi, zrozumiałe, że nie wszystkie, jest ich bowiem wiele na Ziemi Staszowskiej. To mój subiektywny wybór, uznałem, że warto pokazać moje ukochane strony, strony scyzoryka z krwi i kości. Kolejność prezentacji przypadkowa, tym wpisem kończę prezentację. Ziemia Staszowska wchodzi w skład Niecki Nidziańskiej /Niecka Połaniecka/ i obejmuje południowo-wschodnią część Pasma Wygiełzowskiego Gór Świętokrzyskich. Stolica powiatu, miasto Staszów stanowi dobrą bazę wypadową do zwiedzania okolicznych miejscowości. Miastami są również Połaniec i Osiek. Załączam mapkę powiatu staszowskiego z podziałem na Gminy. Długo zastanawiałem się jaką wybrać formę prezentacji, czy podać tylko wykaz ciekawych obiektów, zabytków i podać adresy gdzie należy ich szukać w sieci, czy też cokolwiek napisać o danym zabytku. Wybrałem to drugie ze względu na pokazanie, że historia naszego regionu sięga odległych stuleci, że z regionem związane są historyczne postacie. By było rzetelnie podpierałem się dostępnymi materiałami, oczywiście każdy może sobie w sieci poszperać, materiałów w niektórych pozycjach jest wiele. Wystarczy wpisać np. Miasto i Gmina Staszów, Gmina Bogoria czy Rytwiany, czy Powiat Staszowski. Załączam kilka fotek, zabytków, o których mowa w tekście. Przepraszam za długi post, tak wyszło pomimo, że zamieściłem tylko wybrane miejsca.

1/ Zespół Pałacowy w Kurozwękach.

Pałac w Kurozwękach to najcenniejszy i najciekawszy zabytek świeckiej architektury w okolicach Staszowa. Liczy sobie sześć wieków i nosi w sobie wątki różnych stylów. W Kurozwękach mieszkały przez kilka stuleci czołowe rody magnackie Kurozwęckich, Lanckorońskich, Sołtyków i Popielów. W latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku pałac w Kurozwękach , wraz z otaczającymi go gruntami, odzyskali jego ostatni właściciele, ród Popielów herbu Sulima. Wiem, że niektórzy z Was odwiedzili przed laty Zespół Pałacowy, dzisiaj są już zmiany.      BSNP

2/ Drewniany kościółek w Strzegomiu.

Jednym z najcenniejszych zabytków drewnianej architektury sakralnej jest urokliwy kościółek. Nazwa wsi pojawia się w XII wieku – na pieczęci zachował się napis Gniewomir ze Strzegomia. Parafia strzegomska istnieje od połowy XIV wieku. Legenda głosi, że król Kazimierz Wielki, polując w okolicznych lasach, chciał mieć w pobliżu kaplicę i dlatego kazał wybudować niewielką świątynię. Przyjmuje się także, że istniejący dom modlitwy z bali modrzewiowych wzniesiono na przełomie XVI i XVII wieku. Za wsią ciągnie się pas niewielkich wzgórz, z których ponoć spuszczano potężne bale. W miejscu gdzie się zatrzymały zbudowano kościół. Wnętrze tego oryginalnego zabytku przepojone jest staropolską atmosferą .

3/ Kościół w Niekrasowie

Pierwszy kościół we wsi Niekrasów stał na górze, gdzie dziś znajduje się plebania. Kościół ten pod wezwaniem Świętego Krzyża z powodu trudnego do niego dostępu, został przeniesiony na podnóże góry. Drugi kościół w Niekrasowie stanął około 1400 roku pod wezwaniem Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny. Był to kościół drewniany. Dzisiejszy kościół stoi w Niekrasowie od roku 1661, po spaleniu się poprzedniego. Jest to kościół modrzewiowy, dość niski, o wysokim , stromym dachu, pokryty gontem. Wystrój i wyposażenie kościoła pochodzi z przełomu XVII XVIII wieku .

4/ Kościół parafialny pw. św. Bartłomieja w Staszowie.

Drewniany kościół został spalony przez Tatarów w 1241 roku. Na jego miejsce w latach 1342–1343 wybudowano murowany, w stylu gotyckim. Fundatorką kościoła była Dorota Tarnowska, dziedziczka Staszowa. Zwrócony jest głównym wejściem na zachód, ołtarzem na wschód. Od strony zachodniej w 1610 r. dobudowano wieżę, zaś w latach 1613-1623 od strony północnej kaplicę Matki Bożej Różańcowej. Kolejna przebudowa miała miejsce w 1625 r., kiedy to wykonano nowe sklepienia i podziały oraz zmieniono wnętrze. Ołtarz główny jest późnobarokowy. Kościół otoczony jest starym murem oraz bramą z dzwonnicą od zachodu. Kościół był restaurowany w 1972 r., następnie w 1990 r., zaś gruntowną renowację przeprowadzono w latach 2005-2009. Kaplica Matki Boskiej Różańcowej przy kościele św. Bartłomieja, zabytek I klasy, ufundowana została przez Tęczyńskich w 1613 r. Ta nagrobna kaplica reprezentuje umiarkowany nurt manieryzmu zwany krakowsko-pińczowskim, nawiązując do tradycji Santi Gucciego. Kaplica zbudowana jest na rzucie kwadratu, nakryta kopułą z latarnią, na zewnątrz ośmioboczna, wewnątrz kolista. Wrażenie wysokiego sklepienia potęgowane jest przez lekkie nachylenie ścian. Główny, rokokowy ołtarz kaplicy pochodzi z drugiej połowy XVIII w. Dzwonnicę wybudowano ok.1892 r. w stylu klasycznym. W 1998 r została odrestaurowana.

5/ Zabytkowy Rynek w Staszowie .

Jest to centrum starego miasta o układzie szachownicowym. Kamienice wokół Rynku z XVIII w., z charakterystycznymi arkadowymi bramami, wybudowane zostały przez Augusta Aleksandra Czartoryskiego. Najlepiej zachowane są kamienice na wschodniej ścianie czworobocznego rynku. Posiadają sklepione piwnice i bramy przejazdowe o arkadowym kształcie. Część z pozostałych kamienic uległa zniszczeniu lub znacznym przebudowom. Ratusz usytuowany jest pośrodku Rynku. Wybudowany został w 1783 r. w stylu klasycystycznym przez ówczesnego właściciela miasta, księcia Augusta Aleksandra Czartoryskiego. Ratusz jest murowany, parterowy i postawiony na osi północ-południe. W 1861 r. podczas restaurowania obiektu obniżona została wieża znajdująca się pośrodku czterospadowego dachu. Ratusz jest symetryczny, zbudowany na planie prostokąta. Budynek od momentu powstania do II wojny światowej spełniał tylko funkcje handlowo-usługowe. Obecnie mieści się w nim biblioteka i restauracja. Będzie rewitalizacja Rynku.

6/ Zespół zamkowy w Szydłowie .

Zamek zbudowany został z polecenia Kazimierza Wielkiego ok.1354 roku, w najbardziej niedostępnym miejscu w pasie miejskich obwarowań. Obszerny dziedziniec zamkowy zamknięty był od północy i zachodu murem miejskim, a od wschodu i południa – dodatkowym murem zabezpieczającym zamek od strony miasta. Choć dziś panuje tu spokojna atmosfera, w przeszłości było to tętniące życiem miasto. Zatrzymywali się tu królowie ze swymi dworami, a bogacący się na handlu i rzemiośle mieszczanie wybudowali nawet wodociągi dostarczające wodę z pobliskiej rzeki do miejskich łaźni. Nie wiadomo dokładnie jakie są początki osady, ale już w XIII w. Jan Długosz w „Kronikach” wymieniał Szydłów jako „miasteczko”. Jednak oficjalnie prawa miejskie nadał mu dopiero w 1329 r. Władysław Łokietek. Kazimierz Wielki opasał miasto murem i włączył do systemu strzegącego kraju. W miejscu książęcego dworu wybudowano warowny zamek, Szydłów zyskał miano „polskiego Carcassonne” dzięki zachowanemu do czasów współczesnych XIV-wiecznemu układowi urbanistycznemu zawierającemu wiele elementów tak architektonicznych jak i przestrzennych średniowiecznego miasta. Od kilku lat w Szydłowie trwają prace rewaloryzacyjne. Rejon Szydłowa słynie z uprawy śliwek .  StSz

7/ Pałac w Wiśniowej.

Barokowy pałac w Wiśniowej został wybudowany w pierwszej połowie XVIII wieku przez rodzinę Tarłów. Pod koniec XIX wieku został całkowicie przebudowany w obecną formę. W latach 1776 – 1859 majątek należał do rodziny Kołłątajów. Na początku XIX wieku w pałacu przebywać miał ponoć sam Hugo Kołłątaj, który według miejscowych opowieści zaprojektował park otaczający pałac, a w bibliotece pałacowej zgromadził ogromny księgozbiór. W jednym z pomieszczeń mieści się Izba Pamięci Hugona Kołłątaja, powstała w roku 1967. Zgromadzono w niej między innymi bogatą kolekcję publikacji autora. Można tam podziwiać również oryginalne dokumenty wydane jeszcze za życia Hugo Kołłątaja, jak również dowiedzieć się wiele o jego życiu i działalności. Przypuszczać można iż miał on wielki sentyment do tego miejsca gdyż w miejscowym kościele spoczywa jego serce. W parku, między bramą wjazdową a pałacem rośnie ogromna biała topola wysoka na ponad 30 metrów. Na terenie parku rosną jeszcze dwie takie topole, a także dwa klony, dąb i orzech czarny, które są okazami pomnikowymi.

8/ Pałac w Rytwianach.

Historia pałacu w Rytwianach sięga lat 1853-1855, gdy na terenie dzisiejszego parku została wybudowana cukrownia. Pałac był siedzibą dyrektora fabryki, jak również był magazynem. Po pożarze w 1924 roku cukrownię rozebrano, a w latach 1927-29 – decyzją księcia Artura – ocalałe z pożaru pomieszczenia magazynowe, przebudowano na pałac letni rodziny Radziwiłłów. Budynek pałacowy nie posiada ani okazałego wyglądu, ani cech jakiegoś stylu architektonicznego. W latach 1927-29 założono również park otaczający pałac. Najstarszy drzewostan to aleja lipowa w południowej części parku, szpaler kasztanowców wzdłuż granicy zachodniej oraz nieliczne okazy drzew obcego pochodzenia, jak: klon srebrzysty, żywotnik, wejmutka, iglicznia trójcierniowa. Obecnie Pałac pełni funkcję hotelu o wysokim standardzie, mieści się tam także Ośrodek Wypoczynkowy- rehabilitacyjny organizujący turnusy rehabilitacyjne, usprawniające – rekreacyjne i nauki niezależnego funkcjonowania z niepełnosprawnością .   KWRS

9/ Pałac w Sichowie Dużym .

W Sichowie Dużym można zobaczyć zabudowania po dworskie oraz pozostałości po pałacu Radziwiłłów. Pałac wybudowany został pod koniec XVIII w. Zlokalizowano go w pięknym parku, z dala od głównych arterii komunikacyjnych. Początkowo był siedzibą Adama Potockiego, kolejno zaś hr. Artura Potockiego, Macieja Radziwiłła a następnie stał się siedzibą rodową ostatnich właścicieli Sichowa Zofii i Krzysztofa Radziwiłłów. W 1940r. pałac był schronieniem dla wysiedlonych i poszukiwanych profesorów wyższych uczelni. Mieszkali tu m.in. Tadeusz Estreicher a także Jan Parandowski. W stosunkowo niezłym stanie zachowała się murowana kapliczka ogrodowa pochodząca z przełomu XIX i XX w. Majątek Radziwiłłów w Sichowie odzyskuje swój dawny blask, obecnie funkcjonuje jako „Dom i Biblioteka Sichowska”.

10/ Kościół parafialny św. Marcina w Połańcu .

Około 1350 r. król Kazimierz Wielki jako dziedzic Połańca ufundował drewniany kościół pod wezwaniem św. Marcina. Kościół ten uległ spaleniu podczas pożaru miasta w 1564 r., a na jego miejscu wystawiony został nowy kościół. Fundatorem jego był król Zygmunt August, a postawiony z drewna modrzewiowego i dębowego, obszarem swoim imponował innym kościołom w Polsce. W lipcu 1633 r. Tomasz Oborski konsekrował ten kościół pod wezwaniem św. Marcina biskupa. Po sporządzeniu inwentarza w 1837 r. przez kanonika Stanisława Jastrzębskiego, kościół ze względu na zły stan przeznaczono do rozbiórki. W 1852 r. ks. Piotr Choroszyński gruntownie wyrestaurował jednak zabytkową świątynię. W czerwcu 1889 r. wybuchł w Połańcu pożar, który w krótkim czasie strawił większą część miasta i mający 324 lata kościół. Prace nad budową nowej świątyni rozpoczęto w 1890 r., a w październiku 1893 r. ks. biskup Sotkiewicz poświęcił kamień węgielny pod nowo budujący się kościół, kościół został konsekrowany w lipcu 1900 r. Nowy kościół św. Marcina biskupa wybudowany z kamienia i cegły stanął w stylu romańskim w kształcie krzyża łacińskiego, głowicą zwrócony ku zachodowi. Do jego lewego skrzydła przylega kaplica Matki Bożej Różańcowej. Przód kościoła zdobi wyniosła wieża, na dole której znajduje się romański portal, ozdobiony dwiema kolumnami i uwieńczony rzeźbą wyobrażającą św. Marcina. Ołtarz główny kościoła zdobi rzeźba drewniana Niepokalanego Poczęcia.

11/ Kościół pw Świętej Trójcy w Bogorii .

Kościół pw Świętej Trójcy w Bogorii uważany jest za Sanktuarium Matki Boskiej Bogoryjskiej. Bogoryjska świątynia powstała w związku z przywilejem przyznanym 22 maja 1616 roku przez króla Zygmunta III założycielowi miejscowości Krzysztofowi Bogorii z Podłęża Podłęskiego. W 1620 roku z inicjatywy fundatora powstał drewniany kościół wraz z klasztorem, do którego sprowadzili się kanonicy regularni. Sześć lat później do świątyni zostaje sprowadzony z Krakowa przez o. Justyna Pomorskiego obraz Matki Bożej Pocieszenia autorstwa Jana Sochara. Ważną datą w historii sanktuarium był 13 listopada 1681 roku, kiedy to biskup sufragan krakowski Mikołaj Oborski dokonał jej uroczystego poświęcenia. W 1748 roku, wzniesiono murowany kościół, a poświęcono go uroczyście w 1778 roku. Sanktuarium w Bogorii słynne jest przede wszystkim ze znajdującego się w tej świątyni obrazu. Postać Matki Bożej umieszczono na złotym rzeźbionym tle. Na lewym ramieniu trzyma ona Dzieciątko Jezus, natomiast w prawej dłoni kwiat białej róży. Głowę i ramiona Marii okrywa niebiesko-zielony maforion z zielonym podbiciem, a wykończony złotą lamówką. Cuda przypisywane wstawiennictwu Matki Bożej rozpoczęły się w 1646 roku. W „księdze cudów” umieszczonej przez zakonników w sanktuarium znajduje się kilkaset opisów potwierdzających ich zaistnienie. Czasy I i II wojny światowej, jak dla wielu budynków szczególnie architektury sakralnej, nie były łaskawe także i dla bogoryjskiego sanktuarium. Jednak pomimo represji i zakazów kult cudownego obrazu przetrwał do dzisiaj.

12/ Kościół Św. Piotra i Pawła w Beszowej .

Najcenniejszym zabytkiem gminy Łubnice jest gotycki kościół parafialny w Beszowej p.w. św. Piotra i Pawła oraz drewniana dzwonnica z przełomu XVII i XVIII wieku z dzwonem odlanym w 1421 roku. Świątynię ufundował w 1407 roku arcybiskup poznański, późniejszy prymas Wojciech Jastrzębiec, który po śmierci w 1436 roku został pochowany w jej podziemiach. W pierwszej połowie XV wieku kościół oddano w posiadanie O.O. Paulinom, którzy gospodarowali tu do momentu kasacji konwentu w 1818 roku, po czym cały majątek ruchomy przeniesiono na Jasną Górę. W pierwszej połowie XVII wieku żył i pracował w Beszowej późniejszy przeor Częstochowy ksiądz Augustyn Kordecki. W chwili obecnej, w budynku poklasztornym znajduje się muzeum poświęcone O.O. Paulinom. Kościół parafialny, zachwyca wspaniałą architekturą wnętrza .   SKOB

13/ Kościół pw. św. Stanisława w Osieku .

Parafia erygowana przed 1278 rokiem. W 1278 roku wybudowano kościół drewniany. Prawdopodobnie wcześniej, bo w XI wieku zbudowali kościół Świętokrzyscy Benedyktyni. Obecny kościół parafialny pod wezwaniem św. Stanisława B.M., murowany w 1852 roku przez Wasilija Pogodina – prawosławnego władcę dawnych dóbr królewskich, przebudowany i rozbudowany w latach 1896-1897, uroczyście poświęcony w 1897 roku, malowany w 1965 roku. Styl kościoła neoklasyczny.

14/ Kościół w Koniemłotach.

Pobenedyktyński zespół klasztorny – kościół pw. Wniebowzięcia NMP wzniesiony w latach 1637-1649 w stylu późnorenesansowym; po pożarze z 1770 r., kościół został odnowiony i przebudowany; świątynia składa się z trzech naw; w prawej nawie bocznej znajduje się kaplica św. Benedykta wzniesiona na planie kwadratu; druga nawa boczna została dobudowana w latach trzydziestych XX wieku, według projektu Stefana Szyllera; barokowy ołtarz główny z obrazem Niepokalanego Poczęcia NMP z 1742 r. W niszach, po bokach, umieszczone są drewniane figury św. Benedykta i św. Scholastyki; w stallach ustawionych w prezbiterium znajdują się olejne obrazy przedstawiające wydarzenia z życia Najświętszej Maryi Panny; w prawej nawie bocznej, barokowy ołtarz św. Anny Samotrzeć; kościół otoczony jest murem z XIX wieku, z bramą wzniesioną w 1886 r.

15/ pozostałe zabytkowe i obiekty.

W swych prezentacji z przyczyn oczywistych nie mogłem przedstawić wszystkich ciekawych miejsc, obiektów. Jest ich bardzo wiele. Wspomnę: kościoły w Kurozwękach, Oleśnicy, kaplice, dworki i domy w Staszowie, Ruszczy i okolicach, pałacyk w Wiązownicy, ruiny zamku w Rytwianach, młyny, krzyże i kapliczki, cmentarze itd.

16/ Jeszcze o regionie. Mamy zabytki, mamy piękne lasy, mamy ośrodki kulturalne i sportowe, bazę turystyczną, noclegową, sieć handlową jak u każdego wyśmienitą. Mamy wreszcie wodę, dużo wody: Jeziora Golejowskie, Czarną Staszowską, południową część Zalewu Chańcza, Zalew Buczyna w Bogorii, na południu Wisłę, stawy itd. Piękna i bogata jest nasza Ziemia Staszowska.

ZAPRASZAMY !

 

 

 

… zapraszam do Pustelni Złotego Lasu … „do siebie” …

13654258_918107208299646_2550606062075246686_n

Było o lasach, teraz nieco głębiej w las. Przywłaszczam sobie ten tytuł wpisu, tak jakby do siebie. Kiedy przed bardzo wielu laty przyszedłem na świat, w piątym dniu mego życia przyniesiono mnie do tego MIEJSCA i ochrzczono. Wtedy był to kościół parafialny pw. Zwiastowania NMP, pokamedulski klasztor, zwany kiedyś i dzisiaj Pustelnią Złotego Lasu w Rytwianach. Byłem zdrowy, moja mama także. Był taki zwyczaj, z Chrztem Św. nie czekano długo. Odtąd się datuje mój związek z tym miejscem, chwała Bogu trwa do dzisiaj. Stąd, myślę, że mam tytuł do tego by mówić „u siebie”, skoro nieustannie tu bywam, na dodatek czynnie uczestniczę. Dziś świątynia jest kościołem rektoralnym, z prawie czterechsetletnią bardzo bogatą historią. Chcę zachęcić Państwa najpierw do zainteresowania się Pustelnią, potem, być może do odwiedzenia tej perły baroku, całego kompleksu pokamedulskiego, oraz innych cenionych obiektów historycznych i współczesnych w pobliżu. O innych ciekawych miejscach w naszym regionie wspomnę w następnym odcinku. Ten wpis różni się nieco od dotychczasowych. Podam o Pustelni jedynie podstawowe informacje. Resztę odnajdziemy na www.pustelnia.com.pl oraz odpowiednich stronach internetowych. Na stronie Pustelni możemy przeczytać o historii tego miejsca, czasach obecnych, zobaczyć galerię zdjęć, wirtualnie pozwiedzać, obejrzeć niektóre filmiki itp. Jest prawie pełna wiedza, są oferty. Tak, jest to Sanktuarium Ciszy, tu możesz odnaleźć święty spokój.    13626965_916697708440596_1782588371559617387_n

  1. W kilku zdaniach o Pustelni Złotego Lasu w Rytwianach. Historia pokamedulskiego klasztoru zaczyna się 27 sierpnia 1617 roku, w dniu zatwierdzenia przez Kapitułę Kongregacji Góry Koronnej Kamedułów Pustelników, fundacji wojewody krakowskiego Jana Magnusa Tęczyńskiego. W dniu 1 maja 1624 roku, położono kamień węgielny pod budowę klasztoru. Pieczę nad realizacją fundacji sprawowali kolejni przeorowie konwentu. Dnia 27 września 1637 roku, biskup krakowski Tomasz Oborski dokonał konsekracji kościoła pod wezwaniem Zwiastowania NMP. W tym okresie zakończono pierwszą fazę budowy pustelni: powstanie kościoła i otaczających go budynków gospodarczych a także umiejscowionego za świątynią eremitorium, czyli objętych klauzurą strefy domków pustelniczych. Układ klasztoru i kościoła podyktowany był zaleceniami budowlanymi Kongregacji Monte Corona, do której należała rytwiańska pustelnia, wskazania te dotyczyły także architektury świątyni jak i samych pustelni. Wspomniane wskazania i wymogi realizowało wielu wybitnych artystów.: o. Venanty da Subiaco, Jan Baptista Falconi, Karol de Prevot. Dzięki ich kunsztowi klasztor zyskał miano „perły barokowej architektury”. W Pustelni Złotego Lasu w Rytwianach życie pustelnicze toczyło się przez ponad dwa wieki. Nie omijały jej jednak i nieszczęśliwe wypadki losowe (dwa pożary: w 1737 i 1741 roku, podczas których spłonęła miedzy innymi biblioteka), ani też smutne wydarzenia związane z historią naszego narodu. Tereny Rytwian podczas niewoli narodowej dostały się w ręce zaboru rosyjskiego i na mocy carskiej ustawy o zniesieniu klasztorów, dnia 16 czerwca 1820 roku dokonano kasacji zakonu kamedulskiego. Ostatni czterej zakonnicy przebywali w Pustelni Rytwiańskiej do 1825 roku, kiedy to zostali przeniesieni do eremu warszawskiego. W XIX wieku opuszczony klasztor powierzono ojcom reformatom, jednak po upadku powstania styczniowego w 1864 kolejne zarządzenia władz carskich zmusiły franciszkanów do opuszczenia Rytwian. W roku 1925 podjęto próbę przywrócenia pierwotnej funkcji obiektu. Do klasztoru powrócili mnisi kameduli, lecz stan zabudowań uniemożliwił zamieszkanie i prawidłowe funkcjonowanie. W dziesięć lat później, dzięki staraniom władz kościelnych i przy poparciu ostatniego właściciela dóbr rytwiańskich Księcia Artura Radziwiłła, świątynia stała się kościołem parafialnym dla mieszkańców Rytwian, mojej rodzinnej Kłody i okolicznych wiosek. Większość zabudowań klasztornych znajdowała się wówczas w stanie upadku lub w ogóle nie istniała. Ostatnie lata w historii klasztoru to czas heroicznej opieki nad obiektem ze strony księdza kan. Adama Łęckiego, ówczesnego proboszcza parafii, później kustosza tej Świątyni.    13592565_915476588562708_3946316545774336275_n
  2. Pustelnia w czasach dzisiejszych. Istotne zmiany strukturalne i administracyjne nastąpiły w Pustelni wraz z początkiem nowego tysiąclecia. W czerwcu 2001 roku w rytwiańskiej Pustelni ówczesny Biskup Sandomierski, obecnie Biskup senior – wielki miłośnik Pustelni – ustanowił Diecezjalny Ośrodek Kultury i Edukacji „Źródło”, a w maju 2002 roku świątynia została ustanowiona kościołem rektoralnym. Posługę duszpasterską Biskup powierzył zacnemu, cenionemu księdzu kan. Wiesławowi, którego mianował Rektorem kościoła pokamedulskiego i Dyrektorem ośrodka. W kolejnych latach dzięki staraniu wielu osób i instytucji, przy udziale sponsorów, dobrodziejów i wsparciu z funduszy Unii Europejskiej odremontowano zabudowania klasztorne, na bazie której powstało Relaksacyjno-Kontemplacyjne Centrum Terapeutyczne SPeS o działalności ukierunkowanej na pomoc ludziom zagrożonym skutkami współczesnej cywilizacji.
  3. Jeszcze o Pustelni Złotego Lasu w Rytwianach. Jest wiele opracowań historycznych w tym temacie, niektóre można u nas nabyć. Nie sposób tu o wszystkim pisać. Dopowiem w kilku zdaniach, o ważnych sprawach. Dzieło rozpoczęte przez Tęczyńskich na przestrzeni lat, czyli klasztor wraz z dobrami rytwiańskimi przechodził, drogą dziedziczenia „po kądzieli”, pod opiekę kolejnych rodów: Opalińskich, Lubomirskich, Sieniawskich, Czartoryskich, ponownie Lubomirskich, Potockich, a w końcu od 1897 r. Radziwiłłów. Prace rewitalizacyjne jeszcze trwają. Na odnowę oczekuje nawa główna kościoła, odtworzenia zaś pozostałe domki pustelnicze. Zabudowania kompleksu pustelniczego zostały odrestaurowane, także wieża, kaplice boczne i elewacja kościoła, odbudowano Ogrody Klasztorne, w Świątyni jest izba-muzeum „Czarnych chmur”, w budynku Braci Konwersów utworzono Galerię Kamedulską, jest biblioteka. Mamy odpowiednią bazę hotelową z wiktuałami kuchni kamedulskiej. W Aptece Klasztornej znajdziesz stosowne zioła Bonifratrów, Benedyktynów, coś od Św. Hildegardy. W ogrodach usiądziesz, poczytasz, ubogacisz swe wnętrze, tak jak chce nasza znajoma Stokrotka, posłuchasz śpiewu ptaków, a w altankach ogrodowych może skusisz się na grilla. Latem jagody, a jesienią nacieszysz się grzybami. Może weźmiesz kijki lub rower i dalej przed siebie leśnymi duktami. A nade wszystko dla takich jak ja znajdziesz coś dla ducha, przecież to przede wszystkim miejsce kontemplacji, modlitwy. W Pustelni znajduje się niezwykle cenny dar: Relikwie Krwi Świętego Jana Pawła II, przekazane przez Kardynała Stanisława Dziwisza. Nasi posługujący w Pustelni księża, ks. Dyrektor i ks. Kapelan pomogą jeśli zechcesz odnaleźć tu spokój i równowagę. Do dyspozycji jest sauna, masaże. Załączone zdjęcia pokazują fragmenty tego pięknego miejsca. Wielu naszą Pustelnię odwiedza, bywają Warszawiacy, Ślązacy, przyjeżdżają tu także na święta. Spędzają tu wspólne Wigilie, śniadania Wielkanocne itd. Może za mało napisałem o tym jak żyje Pustelnia, ale znajdziesz nas na już cytowanej stronie www.pustelnia.com.pl lub na Facebooku, strona Pustelni Złotego Lasu w Rytwianach.     13567208_918107524966281_6816146893706098516_n
  4. Na koniec piękna sentencja z wiersza, napisanego przez Śp. ks. Jana Twardowskiego:„I na koniec z radości, nie mówiąc nikomu -

    własną duszę odnaleźć właśnie w leśnym domu”.

    ZAPRASZAMY !

… nasze „płuca” …

Przez nadgorliwość narobiłem sobie małego kłopotu. Zachęcony tu na blogu przez naszych znajomych, najpierw przez Ultrę, później Tatula wziąłem się „za bary” z szablą „Staszówką”, wystartowałem do „Stambułek staszowskich”. Chciałem teraz te informacje uzupełnić. To co dotychczas udostępniłem jest prawdą, pewnie na tym to pozostanie, ponieważ niczego rewelacyjnego raczej nie odnajdę. A jeśli tak, wtedy napiszę. Napisałem kiedyś, że coś wrzucę o naszym regionie, o tym co u nas ciekawego. Do tego „podpaliła” mnie nasza Stokrotka, spróbuję cokolwiek. Kiedyś, na poprzednim blogu, który usunąłem, coś o tym pisałem. Teraz nie powielam, piszę „z głowy”, jeno czasem gdzieś fragment skopiuję, sprawdzę aktualność niektórych danych. Zapewniam, będę się starał by było krótko, bo książki, opracowania inni już dawno napisali.   image_gallery

Wiadomo, by organizm mógł dobrze funkcjonować potrzebne jest zdrowe serce i zdrowe płuca. No i o tych naszych „płucach” słów kilka. U nas wszystko jest tak jak przed wiekami bywało. Ludzie osiedlali się nad wodą, w pobliżu lasów itp. Tak jest i u nas. Płynie sobie Czarna Staszowska, po obu stronach ludzkie siedliska i piękne lasy. Zasięg terytorialny Nadleśnictwa Staszów zamyka się w granicach administracyjnych województwa świętokrzyskiego obejmując powiaty: opatowski, sandomierski i staszowski, czyli od Wisły na południu po próg Gór Świętokrzyskich na północy. Nadleśnictwo Staszów to jedno z największych nadleśnictw w Polsce, to niemal 20 tys. ha lasów. Dominują świeże lasy liściaste i mieszane. W tychże lasach sosna zajmuje ok. 60%, dąb – 15%, jodła – 6%, buk – 6%, pozostałe – 13% powierzchni lasów. Występują ponadto świerki, osiki, topole, klony, olchy, brzozy, graby, jesiony itp. Jest bogata roślinność krzewiasta: leszczyna pospolita, czeremcha zwyczajna, jarząb pospolity, kruszyna pospolita. W lasach rosną także: miodunka ćma, zawilec żółty, zawilec gajowy, zdrojówka rutewkowata, konwalijka dwulistna , borówka brusznica i wrzos zwyczajny. Występuje także kilka gatunków rzadkich roślin, objętych w Polsce ochroną, m.in.: kopytnik pospolity, przylaszczka pospolita, czosnek niedźwiedzi, konwalia majowa, bagno zwyczajne, goździk piaskowy, widłak goździsty i wawrzynek wilczełyko. Przyznam, że zawilce, konwalie, przylaszczki są mi znane, z pozostałymi miałbym kłopot.    1024px-Lasy_Golejowskie_herbaceous_layer_01 1

Osobiście znam lasy na obszarze kilku leśnictw w pobliżu moich rodzinnych stron. Potocznie nazywamy je lasami golejowskimi, klasztornymi, strzegomskimi, turskimi, sichowskimi itd., przynależą one do leśnictw: Golejów, Wiśniówka, Szczeka, Strużki , Sichów, Pliskowola. Znam je, zbierałem kiedyś grzyby, jagody, wywoziłem konikiem „papierówkę” i kopalniaki, pozyskiwało się drewno na opał. Kilka osób z mojej rodziny pracowało w tychże lasach. No i mamy klasztor pokamedulski, Pustelnię Złotego Lasu u siebie w lesie. Cudownie się w lesie oddycha., ale to wiedzą wszyscy. Mamy tu różne osobliwości przyrodnicze. Znajduje się tu wiele sędziwych drzew. Lasy obfitują w różnorodność gatunkową flory i fauny. Aby zachować taki stan rzeczy, najcenniejsze fragmenty leśne objęte są formami ochrony przyrody, wśród których najważniejszymi są:

- Rezerwat „Zamczysko Turskie”, dla zachowania i ochrony fragmentów starego drzewostanu lipowego z domieszką wiązu i grabu, chronionych i rzadkich gatunków flory i fauny na siedlisku grądowym, a także pozostałości historycznych fortyfikacji na miejscu średniowiecznego grodziska,

- Rezerwat „Dziki Staw”, dla zachowania ponad stuletnich drzewostanów modrzewiowych oraz jeziorka potorfowego z chronionymi gatunkami flory i fauny,

- Ponadto cztery „Zespoły przyrodniczo-krajobrazowe”: „Golejów”, „Rytwiany”, „Tarczyn” w obrębie leśnym Golejów, a także „Dębina nad Zimną Wodą” w obrębie leśnym Klimontów.

Na terenie nadleśnictwa znajdują się także wielkoobszarowe formy ochrony przyrody, do których należą:

- obszary Natura 2000 – specjalne obszary ochrony siedlisk : „Kras Staszowski” oraz „Ostoja Żyznów”,

- obszar chronionego krajobrazu: „Jeleniowsko-Staszowski”.   800px-Forest_in_summer

No i kochane zwierzątka, ptaki, ryby, gady, płazy. Bogactwo, choć z niektórymi gatunkami jest ostatnio gorzej, choćby takie miłe zajączki, czy kuropatwy, których jest mniej niż dawniej. I co tu mamy:

- z podstawowych gatunków łownych: łoś, jeleń, sarna, dzik, zając, lis, borsuk, kuny, norka, tchórz, piżmak,

- z ciekawszych chronionych łasica, a z częściowo chronionych bobry, wydry.

-cietrzew, bażant, kuropatwy, gołębie, wróble, wrony, gawrony, kruki, wilgi, skowronki, dzięcioły, jemiołuszki, jaskółki, jastrzębie, czaple,

-bocian czarny, bocian biały, błotniaki, krogulec, kobuz, derkacz, płomykówka, pójdźka, puszczyk, dudek, świergotek drzewny, muchołówka mała, białoszyja i żałobna, wilga, i nasza duma, ponoć pojawiający się w naszym rewirze bielik,

- z gromady gadów występują u nas jaszczurka zwinka i żyworodna, padalec oraz węże: żmija, zaskroniec i gniewosz,

- z płazów występują min. traszki, rzekotka, grzebiuszka, ropucha paskówka,

- owady: mieniak tęcznik i strużnik, paź królowej i żeglarz, biegacze.

- ryby, ok.20 gatunków w Czarnej Staszowskiej, Jeziorze Golejowskim itp.   image_gallery1

I tym razem wyszło sporo, być może kogoś lub czegoś nie wymieniłem. No, ale bogata jest flora i fauna w regionie. Wiele wymienionych gatunków jest mi znanych, o innych nie mam pojęcia. Ostatnio przebiegło mi drogę 5-ciu jeleni, spotkałem imć pana łosia. O nim mówię z szacunkiem, bo to takie dystyngowane zwierzę, popatrzy w lewo, w prawo lub odwrotnie i ze stoickim spokojem idzie dalej. Pewnie nie nerwowy. Jelenie biegły w szyku od największego do najmniejszego. Ryb to kiedyś łowiło się sporo, były nawet miętusy, węgorze. Często oglądam efekty żmudnej pracy bobrów nad naszą Czarną Staszowską, żmiję spotkałem kilka razy, ptaków nie sposób nie słyszeć, bądź nie zauważyć. Wielu z wymienionych gatunków nie potrafię rozpoznać, podałem je dla porządku za siecią. No i co ma z tego wynikać? Jeśli ktoś che wypocząć, nasycić się przyrodą, nawet efektywnie spędzić czas to ten mój wpis może być zachętą by spróbować w te strony. Tylko wspomniałem, latem jagody, jesienią grzyby, raj dla grzybiarzy. Przycupnąć można w Pustelni Złotego Lasu w Rytwianach, w hotelach w Rytwianach, Staszowie, czy w Kurozwękach. Baza hotelowa jest na odpowiednim poziomie. O tym w innym odcinku. Nie wspomniałem tylko o komarach, bo jeśli są to przecież straszna zmora, no i są wszędzie, więc to nic nowego.