… potrzebna rozwaga … od zaraz, na stałe …

1293744190_by_jackstrz_600

Dobrze jest posiadać tak piękną cechę jak rozwaga. W każdym momencie, w każdym wieku dobrze jest ją mieć. Równowaga ducha powoduje, że człowiek bywa stateczny, umiarkowany. Niektórzy mają to w genach, inni nabywają z latami. Całe życie się uczymy, nabywamy doświadczenia. Niekiedy wydaje mi się, że już powinienem sobie poradzić, że jestem świadomy tego co czynię. Okazuje się, że nie jest z tym tak dobrze, owszem z wiekiem jest lepiej, jednak miewam wątpliwości. Dlaczego? Tego pojąć nie mogę. Uczy się człowiek tej stateczności, to trudna nauka. Mówią, że rozwaga, cierpliwość to umiejętność czekania. Zniecierpliwienie nas ogarnia, gdy coś nie dzieje się tak szybko jak tego pragniemy. Czekanie nie jest łatwe, bo chcemy mieć to coś od zaraz, natychmiast.  Nie umiemy czekać, może dlatego że wszystko wokół biegnie szybko, za szybko. Czas nieubłaganie ucieka z każdą chwilą. Ale przecież to wiemy i wiemy, że „pośpiech jest dobry tylko przy łapaniu pcheł’, tak mówią. 1387195644_by_ErnestoOddhaugen_600

Popatrzmy na to co obok nas. Chcesz poprawić zdrowie, to najpierw odczekać musisz w kolejce. Myślisz o udogodnieniach w życiu, okazuje się, że kasy masz za mało. Szarpiesz się z tym i owym, chciałbyś od ręki załatwić sprawę. Widzisz, że w tym momencie nie dasz rady. Ciśnienie skacze, człowiek roztargniony, nerwy zadowolone, że do nas się dobrały. Co wtedy? Po pierwsze, za każdym razem gdy pojawi się problem to sobie wygodnie usiądźmy, podumajmy, by dojść do właściwych wniosków. Mówią, daj sobie „na wstrzymanie”. Po drugie przez cały czas trzeba być cierpliwym, rozważnym i wierzyć, że cel osiągniemy. Będąc spokojnym, opanowanym, statecznym uda się zrobić wtedy to co przed nami, w możliwie najlepszy sposób. Tak, byśmy mogli być z tego co do zrobienia i z siebie zadowoleni. Doskonalmy się w cierpliwości, rozwaga się opłaca. O tym co było dotąd szkoda już mówić, bywało różnie, dobrze i czasami źle. Dzisiaj jest już inna sytuacja, rozwaga potrzebna nadal. Problemów może nieco mniej, ale są i często trudniejsze, bo możliwości ich załatwienia się skurczyły. Choćby teraz, mam kilka spraw do załatwienia, na zewnątrz pada i wieje. Cmentarz do uporządkowania, ale w taką pogodę? Przeczekać muszę, byłem na chwilę na drobnych zakupach, zaczyna się kichanie. Tu na komputerze też wypada być rozważnym, zawierzy człowiek znajomemu, kliknie i przysparza sobie problemów. Jedynie ci przebojowi na to nie patrzą, prą przed siebie i tyle. Wiem coś o tym, ale dalej strzelam gafy. Zakończę ot tak pod rozwagę, myślą Św. Jana Pawła II : „ Pragnienie, by żyć lepiej, nie jest niczym złym, ale błędem jest styl życia, który wyżej stawia dążenie do tego, by mieć aniżeli być, i chce więcej mieć, nie po to aby bardziej być, lecz by doznać w życiu najwięcej przyjemności”. Niestety patrząc na to co obok, widzimy, że wielu zmierza do tego by tych przyjemności doznać jak najwięcej. To samo w sobie nie jest złe, szkoda tylko, że często kosztem swojej osobowości, wtedy sam sobie człowiek urąga.     1264694477_by_Sumek182_600

… ociupinkę o uczciwości …. takie moje/twoje kindersztuba …

33509

Nie będzie tu o mojej uczciwości. Ona jest taka jaka jest, taka moja kindersztuba, czysta, prosta, od chłopa pochodzi. Są tacy, którzy w moją uczciwość wątpią, mają do tego prawo. Czy są obiektywni, nie mnie rozstrzygać. Opatrzności ufam, więc: „Twoja wola Panie”. Czemu dziś o tym? Znowu mnie chciano wykiwać, na szczęście skończyło się dobrze. I to niby taki porządny gość. Gdyby był do końca uczciwym człowiekiem, nie stosowałby takich podchodów. A jak z nami? Już napisałem, nic o mnie. Powiem tylko, że jestem zaskoczony tym co przeczytałem. W słowniku synonimów w języku polskim dla słowa „uczciwość” jest 288 synonimów. Tak, aż tyle, w 18 grupach znaczeniowych. Tak sobie pomyślałem, że każdy tam coś dla siebie znajdzie, każdy w jakimś wymiarze może być, czy też jest uczciwym. A w rzeczywistości? Potrzeba filozofa, aby to „rozebrał”. Popatrzcie, choćby takie synonimy jak: szyk, wierność małżeńska, zwykłość, nijakość, przaśność itd. Różnie to brzmi i znaczy, tym zakończę to moje gdybanie, gdyż nie potrafię do końca tego zrozumieć. Co na to wielcy i znani? O uczciwości wybrałem kilka cytatów. Okrasiłem je swoim subiektywnym słowem, Wam pozostawiam pod rozwagę. Zapraszam do zabawy.

36107

François de La Rochefoucauld

*Mało jest uczciwych kobiet, które nie byłyby zmęczone swoją cnotą* Można by tu gdybać, czy cnota i uczciwość chodzą w parze? Czy cnota męczy? Znaczy, że pośród kobiet, tych cnotliwych bywa więcej niż uczciwych? Zresztą, co ja tu robię, to domena kobiet, co ja wiedzieć mogę?

Epikur

*Nie można żyć szczęśliwie, nie żyjąc godnie, moralnie i uczciwie*. To piękna definicja. Pewnie ktoś powie: znam takich, których ich życia do kryształowych zaliczyć nie można, a okazują i mówią wszystkim, że są szczęśliwi. Różnie szczęście pojmować można, czy tak? Czy my, ty i ja, do tych szczęśliwych się zaliczamy?

Lew Tołstoj

*Bogactwo może być uczciwe tylko tam, gdzie nie ma potrzebujących*. Pewnie tak, ale zawsze znajdzie się ktoś, kto czegoś potrzebuje, albo gdy jest chciwcem.

Honoré de Balzac

*Im bardziej świńskie zajęcie, tym więcej trzeba w nim uczciwości*. Pasuje do naszych czasów. Większość zajęć, które się dzieją na naszych oczach, do świńskich wypadałoby zaliczyć. Mają coś z „kombinowania”, stąd potrzeba do ich realizacji więcej uczciwości. Jest jej więcej?

Konfucjusz

*Zróbcie, by uczciwość opłacała się bardziej niż kradzież, a nie będzie kradzieży*. Niby próbują, ale czy dadzą sobie radę? Kradzieże, korupcja popłaca, trudno się tego wyzbyć.

Cyceron

*Krótki okres życia jest dostatecznie długi na to, aby żyć dobrze i uczciwie*. Pomimo tego, zapisałbym się do Cycerona. Gdy jestem czysty, bywam wtedy spokojniejszy.

George Bernard Shaw

*Nie ma człowieka, który byłby równie uczciwy w każdej sytuacji*. Praktycznie w życiu tak bywa, ale może jednak ktoś by się znalazł? Są przecież wokół nas Święci.

Seneka Młodszy

*Nigdy nie jest za późno, aby wkroczyć na uczciwą drogę: kto żałuje swych grzechów, ten już prawie niewinny*. Tak, gdy szczerze żałuje, ze świadomością co dotąd czynił. Wypada trochę doprecyzować by było bardziej sprawiedliwie. Jeden szalał i było mu dobrze, teraz przy piecu wzdycha i też będzie dobrze. Drugi zaś cały czas był w porządku, nie zaznał rozkoszy. Tak jakby coś tu nie tak. No chyba, że nawrócenie tego hulaki było prawdziwe.

Seneka Młodszy

*Gdzie nie ma wstydu, praworządności, uczciwości, pobożności ani wierności, tam władza nie jest bezpieczna”. I mamy to wokół nas jak na dłoni. Popatrzmy co w świecie, co u nas, nigdzie tacy bezpieczni to oni nie są. Kiedyś ich odnajdą i im to przypomną.

41368

… ale się porobiło … do Waszmości Onufrego po radę mi trzeba ! …

MIECZYS?AW PAWLIKOWSKI NA PLANIE PANA WO?ODYJOWSKIEGO

Kilka dni temu spotkałem w przychodni kolegę z rodzinnej wioski. Odkąd stałem się mieszczuchem rzadziej bywam na swych włościach, moje spotkania ze znajomymi są rzadsze. Podobnie jak i ja, Kazik zaczął niedomagać. Mówią, że „jak po kopie, to po chłopie”. No, może aż tak źle to nie jest, ale do doktora trzeba było. Jesień ma swoje uroki, bywa też zdradliwa, bez medyka się nie obeszło. Obydwaj z gorączką, katarem, kaszlem, jak małe dzieci. I przecież nie trzeba nas przekonywać do czapeczki, odpowiedniego odzienia i obuwia. Nie widzieliśmy się chwilę, nadarzyła się okazja by o różnych sprawach porozmawiać. Wymieniliśmy kilka grzecznościowych zdań i tyle. Jakaś niemoc w nas wstąpiła. Gaduły od urodzenia z nas takie, a tu prawie nic. Przypomniałem sobie później Imć Jana Onufrego Zagłobę, człowieka obytego w świecie, który na wszystko miał przecież radę. Poszukałem gdzie trzeba, ta Jego mowa u Sienkiewicza brzmiała tak: „Spać mi się tak chce, że i do rozmowy straciłem ochotę, a choć milczeć nie mam zwyczaju, bo filozofowie mówią, że kot powinien być łowny a chłop mowny, jednakże widzę, że język mi jakoś zleniwiał”. Może takimi sennymi z kolegą nie byliśmy, ale gadać to nam się nie chciało. Głowy o mało co nie popękały, przy kaszlu o mało co „płuc nam nie wyrwało”. Języki nam zleniwiały, patrzyliśmy jeden na drugiego z politowaniem, nawet inni siedzący w kolejce dziwnie nam się przyglądali. Gdyby darować sobie to na czym wszyscy się znają, czyli politykę, sport to przecież było o czym gadać, choćby powspominać nasze dziecinne i kawalerskie lata. O medycynie nie wypadało, wszak siedzieliśmy pod gabinetem. O kobietach tym bardziej, w tym wieku było by to śmieszne. No więc rodzi się pytanie; „co to takiego się stało, co się z nami porobiło?”. Z jednej strony pewnie to przez stany chorobowe, pewnie także nasze „pesele”dają o sobie znać. Jak widać, z wiekiem nie tylko zaczyna brakować sił, inaczej zdrowia, ale też wigoru, chęci do życia jak dawniej. Takie stany w porze jesieni są ponoć typowe. Mamy szaro, czasem wieje i leje, słoneczko niekiedy tylko o sobie da znać. Po odbytych u naszego doktora wizytach, zaopatrzeni w odpowiednie recepty udaliśmy się do swoich domów, pod swoje kołderki. Drugi tydzień mnie już trzyma, nie chce odpuścić, a na zastrzyki codziennie muszę. No cóż, „maszyna stara, oporna na zmiany”. Siedzi człowiek i rozmyśla. Właśnie przypominają w sieci, w telewizji o Roku Sienkiewiczowskim, mnie przypomniał się Imć Zagłoba. Wprawdzie to postać literacka, ale pewnie kochana przez wszystkich. Uwielbiam cytaty wielu, te z humorem szczególnie. Aby dopełnić to nijakie moje niniejsze bajdurzenie, o tym i o niczym, kilka cytatów samego Zagłoby, ściślej Sienkiewicza, „ozdobione” krótkim moim słowem.     13643479_844845902313449_966847785_n

  1. „Człowiek póty młody, póki się rusza, a starzeje się w bezczynności”. I kółko się zamyka, człowiek starszy schorowany, w bezczynności i starość przyśpiesza. Nawet bym się ruszył, nie za bardzo mogę. Chęci owszem, możliwości prawie żadne.
  2. „Na starość najgorzej samemu na świecie”. Pewnie, że źle, ale nie narzekam, wolny jestem, a to cenny walor.
  3. „Bo w konopiach oleum się znajduje, przez co i w głowie jedzącemu go przybywa”. Nigdy nie próbowałem, zresztą za konopie ścigają.
  4. „Jak mawiali starożytni: kiedy w brzuchu pusto, w głowie groch z kapustą”. Szczera prawda, na głodnego nic nie idzie.
  5. „Już starożytni filozofowie powiadali: jak nie ty Kachnę, tak Kachna ciebie”. Gdyby zapytać Kachnę, potwierdzi. Postarasz się, to i obiadek smakowity, ćwiarteczka i deserek.
  6. „Już żelazny hełm na głowie nosi i słusznie, bo kapusta z sagana najlepsza”. Skoro głowa kapuściana, hełm konieczny. Wszak kapusta królową ziół się zwie !
  7. „Zginę ja i pchły moje!” Czy ktoś pchły jeszcze pamięta? Swoją drogą to choć na chwilę chciałbym Zagłobą być i basta !

… dzisiaj świętujemy …

swieto_niepodleglosci

Po raz kolejny świętujemy. Dziś 11 listopada, Święto Niepodległości. Pewnie każdy Polak, każdy na swój sposób świętował będzie. Jedni w pochodach, inni uczestniczyć będą we Mszach Świętych za Ojczyznę, w różnych lokalnych uroczystościach poświęconych 98 rocznicy tych wydarzeń, inni w swoich domach. Nie będę tu politykował, mam swój stosunek do tego Święta. Wiadomo, że z odzyskaniem przez Polskę niepodległości po 123 latach niewoli, wiąże się osoba Marszałka Józefa Piłsudskiego. Wiemy, że był autorem wielu doniosłych, mądrych, może niekiedy dla wielu kontrowersyjnych wypowiedzi. Wielu obecnych polityków powraca dzisiaj do tych myśli, sentencji. Należę do tych ludzi, którzy często do nich powracają, w kontekście historycznym, ale też w odniesieniu do bieżących wydarzeń. Z bogatych zasobów, z okazji właśnie Święta Niepodległości, pozwalam sobie niektóre myśli Marszałka przywołać, dołączając swoje spostrzeżenia. Nie odważyłbym się nigdy na ich komentowanie, tylko na przedstawienie swojego ich pojmowania. Wybrałem te krótsze, proszę wierzyć, pozostałe są tęż trafne, tak bardzo aktualne. Pewnie nie tylko dla podobnie myślących jak ja. Wielu próbuje dzisiaj z Jego dorobku korzystać.

polska

1. „I staję do walki, tak jak poprzednio, z głównym złem państwa: panowaniem rozwydrzonych partyj i stronnictw nad Polską, zapominaniem o imponderabiliach, a pamiętaniem tylko o groszu i korzyści”. Prawie wiek minął, czy aby nie jesteśmy w podobnym miejscu?

2. „Panowie, ja widzę rzeczywistość taką, jaka ona jest. Wśród was kogoś takiego nie ma. Jeśli taki ktoś nie znajdzie się, Polski za 10 lat może nie być”. Często sobie myślę: „Panie Marszałku wstań chodź na chwilę, poukładaj te klocki, bo sami ich nie ułożą”. Tyle lat już je układają. Przyznacie, dużo w tym racji.

3. „Bezsilna wściekłość dusiła mnie nieraz, że w niczym zaszkodzić wrogom nie mogę, że muszę w milczeniu znosić deptanie mej godności i słuchać kłamliwych i pogardliwych słów o Polsce, Polakach i naszej historii”. Boże skąd On wiedział, że za sto lat będzie podobnie?

4. „Wy tej Polski nie utrzymacie. Ta burza, która nadciąga, jest zbyt wielka. Obecna Polska zdolna jest do życia tylko w jakimś wyjątkowym, złotym okresie dziejów. Ja przegrałem swoje życie. Nie udało mi się powołać do życia dużego związku federacyjnego, z którym świat musiałby się liczyć”. Próbują i dzisiaj, ale to nie jest takie proste, wiele wydarzeń w międzyczasie zrujnowało na ten czas te myśli. Gdy wszystkie narody, o których myślał Marszałek to zrozumieją, dojdą do porozumienia, wtedy może być to możliwe.

5. „Do obrony granic państwa społeczeństwo winno dać przede wszystkim to, co w języku wojennym nazywa się morale. Naród, który owej morale nie ma dość mocno wyrobionej, ma w każdej wojnie z góry olbrzymie szanse przegranej”. Jakie jest nasze morale? Niech każdy sobie odpowie, mając na myśli siebie.

6. „Z traktatami, moi panowie, jest tak samo, jak z kwiatami i dziewictwem. To trwa tyle, ile trwa”. Miał rację, tego doświadczyliśmy. Teraz też by coś znalazł.

7. „Jeśli mogą być jakieś wahania w wyborze środków, kiedy się chce pozostać w ramach legalności, to nie ma ich tam, gdzie celem jest ocalenie Polski”. Sadzę, że oprócz potencjalnych zdrajców i sprzedawczyków, dzisiaj wszyscy tak myślą.

8. „Polacy chcą niepodległości, lecz pragnęliby, aby ta niepodległość kosztowała dwa grosze i dwie krople krwi. A niepodległość jest dobrem nie tylko cennym, ale bardzo kosztownym”. Niby politycy to wiedzą, postępują jednak wbrew tej myśli.

9. „Być zwyciężonym i nie ulec to zwycięstwo, zwyciężyć i spocząć na laurach to klęska”. To nauka dla wszystkich pokoleń Polaków, by tą prawdę mieli zawsze w sercu.    11 list.

… i co w nas z tych dni pozostanie? …

aaaaa

„Żal nasz bezmierny, cicha łza się sączy, ucichnie wtedy, kiedy Bóg nas złączy”, to jedna z wielu sentencji nagrobnych. Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny już za nami. W te dni udajemy się z całymi rodzinami na cmentarz i nawiedzamy groby naszych bliskich, przyjaciół, rodziców, krewnych, znajomych, stawiamy kwiaty, zapalamy te „płomyki nadziei”, niezależnie od naszych przekonań religijnych. Każdy oddaje szacunek i hołd zmarłym zgodnie ze swoimi przekonaniami, swoim rozumowaniem przemijania. Tak naprawdę kwiaty wyglądają podobnie, znicze palą się podobnym płomieniem, jedynie nasze zamyślenie może być inne. Jedni czynią to w zadumie, inni w modlitwie, każdy tak jak to wewnętrznie czuje i przeżywa.

W dniu Wszystkich Świętych Kościół oddaje cześć tym wszystkim, którzy już weszli do chwały niebieskiej, a wiernym pielgrzymującym jeszcze na ziemi wskazuje drogę, która ma zaprowadzić ich do świętości. To także przypomnienie prawdy o naszej wspólnocie ze Świętymi otaczającymi nas swoją opieką. Wspomnienie Wszystkich Wiernych Zmarłych, Kościół obchodzi 2 listopada i w tradycji polskiej dzień ten jest nazywany Dniem Zadusznym lub inaczej Zaduszkami. Kościół w tym dniu wspomina zmarłych pokutujących za grzechy w czyśćcu. Wspólnota Kościoła przychodzi z pomocą duszom czyśćcowym zanosząc w tym dniu prośby przed Boży tron. Nabożeństwa w intencjach zmarłych były i są bardzo żywe. Świadczą o tym uroczyste pogrzeby, zamawiane Msze Św. w intencji zmarłych, w Kościele rzymskim powszechne są Msze Św. Gregoriańskie. To tyle tytułem wprowadzenia.    1512446_730487017020973_8150068335188604234_n

Dla mnie te dni należą do najważniejszych w roku. Tak było od dzieciństwa, taki spojrzenie na te dni wyniosłem z rodzinnego domu. Tak jest i obecnie, tylko nas coraz mniej, a tych po drugiej stronie szybko przybywa. Oczywiście czasy są inne, nasze domy mieszkalne inne, groby, grobowce na cmentarzach też inne. Inaczej wyglądają dzisiejsze kwiaty, inaczej znicze. Kiedyś wtykałem świeczki do ziemi na grobie, dzisiaj stawiam znicze takie jakie sobie wybiorę. Mówiło się kiedyś, że na cmentarzu to istna rewia mody, dziś może mniej to widać, poziom życia się podniósł, różnice nie rzucają się już tak bardzo w oczy. Rozwarstwienie jednak jest nadal, zauważysz to po grobach, po tym co stawiamy na grobie, nie tylko po naszych ubiorach. Oczywiście nie bez znaczenia jest nasze podejście, po prostu jaki jest nasz stosunek do zmarłych, do tych dni. Jeden zewnętrznie i wewnętrznie może i to okaże, inny nie może lub nie chce, jeszcze inny odda się modlitwie w intencjach swoich bliskich, znicz będzie tylko symbolem. Odkąd sięgam pamięcią u nas nigdy nie było bogato zewnętrznie, głównie ze względu na sytuację materialną. Było czysto i schludnie, tak od serca. Było natomiast bogato duchowo, mam na myśli w kierunku naszych bliskich zmarłych. I tak mi pozostało do dzisiaj. Zewnętrznie tylko tyle by było przyzwoicie, wewnętrznie zaś na tyle na ile potrafię. Mam pod swoją opieką na naszym cmentarzu pięć grobów, w których spoczywa osiem bliskich mi osób. Na tym cmentarzu spoczywają też inni bliscy, te groby mają swoich opiekunów. Bliskich spoczywających na innych cmentarzach w kraju odwiedzam okazyjnie, lecz nie zapominam o Nich w modlitwie. Moje zachowanie na cmentarzu bywa nieco inne od wielu. Przy każdym grobie bywam chwilę, ale najdłużej przebywam przy jednym z nich, zazwyczaj przy grobie rodziców, po sąsiedzku spoczywa mój chrzestny. Bywam skupiony, zamyślony, zajęty rozmową z Bogiem i Nimi. Dziś gdybym zechciał się często przemieszczać, miałbym problem. To oznacza, że bliżej już niż dalej do swoich bliskich. Patrząc na swoje zachowanie dochodzę do wniosku, że te dwa dni Świąt, które za nami to ja mam prawie przez cały rok. Bywam na cmentarzu nierzadko, a myśleć o Nich to człowiek myśli przecież codziennie. Żyją w moim sercu. U Was bywa podobnie, piszecie o tym często.   do-wypominek

… sercem patrz …

1368811679_vbsnlx_600
Kiedyś Antoine de Saint-Exupéry powiedział, że:”Oczy są ślepe. Trzeba szukać sercem”. Szkoda, że w stosownym czasie o tym nie wiedziałem. Z drugiej strony „nie ma złego, coby na dobre nie wyszło”. Dzisiaj mówić, rozmyślać o starych dziejach to już „musztarda po obiedzie”. A co teraz? Człowiek już trochę przeżył, sporo widział, raczej z dystansem do tego podchodzi, to znaczy do tej myśli co na wstępie. Nie o miłości tu będzie mowa, bo to nawet mnie w tym wieku za bardzo nie przystoi mówić o tym głośno. Przeżywać owszem, ale dyskretnie, zresztą to nie moje atuty, nie jestem mistrzem, nawet „papierów” czeladniczych nie mam w tej materii. Powiem trochę o innych zachowaniach. Najpierw ustalmy na co mamy teraz sercem patrzeć, co może być ważne, by widzieć właściwie. To o czym myślę, dotyczyć może naszego zdrowia fizycznego i psychicznego, patrzenia przed siebie, naszych relacji w stosunku do zachowań innych, „aktualizacji” naszych zapatrywań na niektóre cnoty, takie jak prawda, honor, pokora. I o tym chociaż po zdań kilka. Szukać sercem zdrowia? A czemuż by nie? Trudne sprawy, kłopoty z realizacją stresują niemiłosiernie. Ciśnienie podskoczy, nawet cukier, człowiek się wije. Jeśli człowiek potrafi się opanować, dopuści do głosu serduszko, to jakby „ręką odjął”, uspokoimy się, znajdziemy dobre rozwiązanie. Patrzymy w przyszłość, przed siebie. Oczy widzą tyle ile mogą. Jeśli usiądziemy wygodnie w fotelu, na wersalce, w parku, przed domem, „poprosimy” nasze serducho o pomoc, może się powiedzie. Nasze serce każe przykładowo spojrzeć na innych przyjaźniej, choćby na tych, którym się w życiu udało. Powie, odłóżmy wspólne animozje, swary, zacznijmy się tolerować. Podobnie gdy ktoś nam solidnie „dołoży”. Może miał ten ktoś chociaż trochę racji? A gdyby nawet nie, dajmy sobie spokój, miejmy nasze serduszko za lepsze. Lepiej przemilczeć, nie wdawać się w zbędną polemikę, chyba, że o honor idzie. Starajmy się być pokornymi. Możliwe to, raczej przy dobrym serduszku. A co z naszymi cnotami? Może chcemy być wygodni, korzystać z aktualnej sytuacji politycznej i społecznej jaka jest obok nas? Chcemy cokolwiek na tym zyskać? Tu o sobie mogę powiedzieć, że prawda, honor, pokora zawsze dla mnie znaczyły i znaczą to samo. Wniosek, dobre oczy są skarbem, lecz serce jest warunkiem koniecznym do szczęśliwego i godziwego życia. Jak to u mnie bywa, post napisany skrótowo, myślę, że mnie rozumiecie.     1298215054_by_tds1974_600

 

… pozbierać się coraz trudniej …

mowia_ze_marzenie_sie_spelniaja_hmm_moze_i_654

Życie z reguły toczy się normalnym torem, tak jest u większości z nas. Niektórzy zdążają w normalnym tempie, inni jak najlepsi sprinterzy rwą do przodu. Są i tacy jak ja, którzy pozostają w tyle, bywają nawet często dublowani. Szamocze się człowiek, chciałby jeszcze, niestety spadło się do „niższej klasy rozgrywek”. Muszę się z tym pogodzić, choć przyznaję, takiemu jak ja przychodzi to z trudem. Chcesz do lekarza, zapisałeś się, ale to niczego nie gwarantuje. Lekarz też człowiek, „nawalić” może. I co? Przepiszą cię na nowy termin, tylko czy mój stan pozwoli dotrwać w przyzwoitym stanie do nowego terminu? Masz do załatwienia w urzędzie sprawę. Owszem przyjmą zgłoszenie, potrzeba na to jednak czasu, czekasz. Od załatwienia tej sprawy zależy realizacja drugiej. I tak wkoło, tak to w naszym życiu bywa. Jeśli do tego dorzucić swoje ułomności, swoje rozgoryczenie, masz kolejną swoją „zagwozdkę”, z psychiką coraz gorzej. Jesteśmy w okresie przed Wszystkimi Świętymi, mamy obowiązki, z których wywiązać się w jakiś sposób musimy. Jesteśmy to winni naszym bliskim, wobec których mamy dług, taki nasz ludzki, katolicki obowiązek. Jak na złość pogoda nam tego akurat nie ułatwia, następna zapora. Wysiadam powoli, wysiada także mój „staruszek-samochodzik”, bez którego ani rusz. Trzeba koniecznie z nim „do lekarza”, może jeszcze coś poradzą. Z resztą własnych spraw jest podobnie. Skoro niewiele możesz, to siedzisz w domu, robisz to co konieczne, czasem rozmyślasz, marzysz. „Iść za marzeniem i znowu iść za marzeniem, i tak zawsze do końca”, tak pisał kiedyś Joseph Conrad. Ktoś zapyta, jak długo tak można? Wygląda na to, że nie tylko trzeba ograniczyć swoje działanie, ale nawet marzenia. Jedno i drugie dla mnie jest przykrym zachowaniem. Może w końcu to wszystko dotrze do mojej świadomości? „Hola misiu, hola, już nie wszystko dla ciebie”, musisz wiele odpuścić, przyjdzie ci się jeno często obejść smakiem. Bracie, czekają cię kapcie, telewizorek, komputer, dasz radę? Powiem szczerze, żadna to ulga ze świadomości, że inni mają podobnie. Czuję, że mój etap ma się ku końcowi, meta tuż, tuż. Nie o proroctwo idzie, tylko o realia w moim życiu, człowiek sam siebie nie poznaje, jak z dnia na dzień staje się coraz bardziej nijaki, do bani.       pozbierac_sie_jest_dziesiec_razy_