… kiedy grzeje … wieję do „piwnicy” …

Najtrudniejszy w roku dla mnie okres, to właśnie te upały. W sobotę i niedzielę myślałem, że padnę. Musiałem przebywać na słońcu w ten największy upał. Tylko trochę zabezpieczony. Całe szczęście udało się. Trochę misiowaty, z problemami układu krążenia, też ze słuszną już liczbą wiosenek. Wieczorem usiadłem do komputera, poczytałem sobie. Postanowiłem o tym napisać. Nie kopiować, lecz podać skrótowo tylko ciekawostki, okraszone moim doświadczeniem. Grzeje, my grzejemy się także. Ja strasznie się pocę. Może to i w następstwie jakiegoś schorzenia, ale dzięki poceniu regulujemy naszą ciepłotę. To działa jeśli pijemy płyny. Arabowie, którzy mają u siebie cieplutko piją gorącą słodką herbatę z miętą. Tak jest w klimacie suchym. Gdzie wilgotno pocimy się naturalnie, więc dużo pijemy oraz wtrącamy pikantne jedzenie. Pot rozprowadzony po skórze najlepiej chłodzi nasze ciało, dlatego nie należy go ścierać. Tego nie wiedziałem, nieustannie się wycierałem. No, ale gdy pot oczy zalewa? W upalne dni odruchowo wkładamy kuse stroje. Błąd ! Powinniśmy ciało osłaniać, latem najlepiej luźnym jasnym ubraniem o splocie płóciennym, choćby z lnu. A co w domu? Gdy żar leje się z nieba, otwieranie okien na oścież tylko pogarsza sytuację. Pamiętam domy pod strzechą, z małymi oknami. Zimą było ciepło, latem chłodno. Dawniej ludzie sobie nieźle radzili. Od zawsze ochłody ludzie szukali choćby w jaskiniach – kamienie izolują zarówno od zimna, jak i gorąca. Gdy jaskiń brakowało, w miękkich skałach drążono mieszkalne jamy. W takich domach przyjemna temperatura utrzymywała się przez cały rok, poza tym były praktyczniejsze i trwalsze. Wiele z nich to dzisiejsze atrakcje turystyczne. Tam gdzie nie było gór, budowano domy z kamienia. Przyjemną ochłodę w gorące dni dają brukowane chodniki, kamienne mury. W najgorętszych regionach świata w środku dnia życie zamiera. Ulice pustoszeją, sklepy, urzędy i restauracje zamyka się na kilka godzin, a pracownicy udają się na sjestę. Badania wykazały, że w krajach gdzie panuje obyczaj sjesty, ludzie rzadziej umierają z powodu zawału serca. No i zabezpieczenie naszego ciała. Oczywiście, szczególnie Panie stosują różnego rodzaju kremy z filtrem, okulary, nakrycia głowy, choćby kapelusze z dużym rondem. Ciekawie zabezpieczają się ludy Afryki i Azji stosując własne specyfiki. No, ale u nas mamy nasze warunki, swoją kulturę. Powinniśmy pamiętać o ubiorze tyczącym się ciała, oczu, głowy, piciu płynów, odpowiednim zachowaniu. Oczywiście w dzisiejszych czasach trudno byśmy powracali do jaskiń, do dawnych zwyczajów . Mamy nowe rozwiązania, klimatyzację, żaluzje w oknach. Mamy odpowiednią wiedzę. Wypada się tylko należycie dostosować. I to każdy indywidualnie. Nasz wiek, stan zdrowia, możliwości ekonomiczne, nasza świadomość decydują jak te upały zniesiemy. Kiedyś lubiłem zimę, teraz także ale nie ostrą. Upały zawsze mi dokuczały, stąd powiedzenie : „no to jazda do piwnicy” nie jest pozbawione sensu. Do dziś wolę przebywać w cieniu. Na szczęście trochę odpuściło, lecz ponoć nie na długo. Jak ja kiedyś wytrzymywałem przy sianokosach, przy żniwach? Zakończmy wierszem znanej poetki pt. „Upał” :

* Dni znużone jak muły wloką się po wybojach.
W żaluzje pukają kanikuły…
Upał przyszedł z ogrodu i zamieszkał w pokojach.
Ach, jak pragnę twego serca lodu..
. * / Maria Pawlikowska – Jasnorzewska /

12 Komentarze

  1. - oj Andrzeju, Andrzeju. biadolisz sobie, że gorąco, a jeszcze takie zdjęcia z sieci wrzucasz… żar na zewnątrz z żarem w środku, toż to prawie piekło… ;) no a poważniej już, to przyznam, że jako zodiakalny Rak, kocham takie ciepełko //zmarzlak ze mnie więc choć latem kości można wygrzać //.. a jak sobie radzę; do picia tak jak napisałeś gorąca / zielona/ herbata, lub … 2-4 gałązki mięty proso z ogródka + kawałek cytryny+ odrobina miodu, wszystko to do dzbanka, zalane wodą… mówię Ci „pyszota” … ciekawostka- nie przepadam za lodami, ale to tylko radocha dla moich „dziecków”, bo dla nich więcej.
    :D
    -

    • Ta Pani to dla młodych i zdrowych, oraz podobnych do hutników pracujących przy piecu. Tacy znoszą ciepło. Lody uwielbiam, lecz w upał nie wyjdę by je nabyć. Brawo ! Zmodyfikowana herbatka pyszna ! A co to za „dziecka”? Czym podpadły? Zawsze tak o Nich ciepło, dzisiaj inaczej. Z miłości do Nich? Pozdrawiam. :)

      • - oczywiście , że z miłości, n bo jakżeby inaczej … dziecko wróciło dziś ze szkoły pół godziny później, bo przecież w zbożu rosły maki i chabry i jeszcze tam jakieś, no ale jak się gniewać, gdy zmoczony z bukiecikiem stanął w drzwiach… oj, coraz częściej się zastanawiam co z niego wyrośnie, bo dzisiejsze czasy i przyszłość raczej nie dla romantyków…

        • Wygląda, że ma po mamuni, On też z gatunku „oświeconych”, czyli dobry, uczynny itp. Ponadto to edukacja, przyda się w życiu. Laski będą walczyć. Ciesz się, ze masz romantyka. Pozdrawiam. :)

  2. Ja doceniam napój z miętą, melisą cytrynową i plasterkiem cytryny. Mięta i melisa z ogródka . Chłodzi – jeśli podajemy schłodzone.
    A na słońce trzeba uważać. Uczyłem kiedyś pierwszej pomocy. Uczulałem, przestrzegałem i co? Pozwoliłem sobie zdjąć koszulę na dwie godziny i to w południe i to podczas pracy, gdy skóra spocona niczym soczewka wzmacniała efekt działania promieni. Skutek? Rumień, z którym chodzę już trzeci dzień. Stary, a głupi – powiedziała żona smarując mi te plecy jakimś kremem.

    • Z miłości to powiedziała. Dobrze wie, że ma dobrego i mądrego męża. Racja, dzięki słońcu żyjemy, ale możemy mieć problemy, nie tylko rumień. Pozdrawiam. :)

  3. Jedni się cieszę ze się ochłodziło, a drudzy wręcz przeciwnie . Popijam tu sobie akurat tą świeżutką miętę z melisą. Pozdrawiam serdecznie wieczorkiem już dziś-;))

  4. Hello, Jędrusiu, jak się takie dziewczyny ma na pulpicie, to i poty oblewają , więc to oznaka zdrowia :))
    Poważnie : moja starsza siostra tak bardzo źle znosi upały, jest po dwóch zawałach i ma kłopoty z krążeniem. Mąż też cierpi, jest niskociśnieniowcem. Ja lubię ciepełko /byle nie straszeczne upały/, więc radzę sobie na razie dobrze. Aaaa, jeszcze protestuję z tą liczbą Twoich wiosenek . Mam niewiele mniej, a wiem, że przecież żyjemy coraz dłużej, 80-90 lat to nie wyczyn :)) Podpowiadam, metodę Uleczki, systematyczne gubienie wagi. Dla serca, dla kręgosłupa, dla nóg. Buziaki :)))

    • „To nie takie proste … „, śpiewano kiedyś. W życiu podobnie, nic proste nie jest, tym bardziej gdy ze zdrowiem na bakier. Mąż i siostra dobrze to rozumieją. Aniu, trzy lata to teraz sporo. Pozdrawiam. Ja szukam cienia. :)

  5. Co Ci powiem, to Ci powiem Jędrusiu, ale im jestem „młodsza” tym bardziej mi zimno…
    A taka gorąca kiedyś ze mnie była dziewczyna:-)))
    Pozdrowionka jeszcze wiosenne.

    • No to jakimś odszczepieńcem jestem. Niewielu, którzy dobrze znoszą chłody. Siedzimy z kolegami na ławeczce, tylko ja i kolega Zygmunt w koszulkach z krótkim rękawem. Inni narzekają. ~Stokroteczko, już niebawem dnia zacznie ubywać. Tak szybko mija czas … pozdrawiam. :)

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.