… „mówić dobrze może tylko ten, kto myśli rozumnie” …

To myśl samego Marka Tulliusza Cycerona. Pewnie niejeden raz tu na blogu pisałem, że zawsze chciałem dobrze i pięknie mówić. Ja rozumiem, że ta myśl dotyczy głównie dobrego, mądrego merytorycznego mówienia, niekoniecznie pięknego. Tutaj spróbuję podać moją interpretację tej myśli. Uważam, że dobrze jest mówić mądrze, ale i też zdałoby się mówić pięknie, płynnie, bez „postękiwania”. Podziwiałem i podziwiam tych, którzy tak potrafią. A wielki Cyceron mówi jeszcze, że do tego trzeba rozumnie myśleć. Idąc dalej sądzę, by tak było to trzeba mieć wiedzę. Ostatnio zaś pisałem, że mój zasób wiedzy to mini kropelka w morzu. Nieodzowną jest więc wiedza. Co mi z tego, że potrafię w miarę poprawnie kojarzyć. Analizowanie czy też dokonanie syntezy danego problemu wymaga stosownej wiedzy. Traktowanie problemu „po łebkach” jest niewłaściwe, efekt z tego byle jaki. No i teraz już wiemy, dlaczego mówcą nie byłem, nie jestem i już nie będę. Mam na myśli mowę „z głowy”, typu choćby monolog, nie z kartki. Co najwyżej z małą karteczką, na której napisano w punktach o czym to mamy mówić, może cyfry, daty, cytaty itp. Często mówię, że jestem „za chudy w uszach”, za małą mam wiedzę, za niskie umiejętności prezentowania czegokolwiek. Przyjemnie jest słuchać kogoś kto umiejętność pięknej mowy posiada. Niektórzy mówią, że to dar Boży. Myślę, że to również owoc pracy, którą trzeba włożyć by się w tym doskonalić, by być dobrym. Tyle już lat słuchałem i słucham różnych wystąpień, różnej mowy. Najpierw kiedyś, gdy w szkole nauczyciel, wykładowca przedstawiał dany temat, przez całe życie różnych homilii się nasłuchałem w kościołach, czy okolicznościowych wystąpień polityków i działaczy. Wyobraźcie sobie, kiedyś i mnie to dotyczyło, przez to wszystko, wprawdzie w skromnym wymiarze przeszedłem. Będąc osobą dozoru i kierownictwa w mojej pracy, przez krótki okres jako nauczyciel w szkole zawodowej a także jako działacz w samorządzie pracowniczym, czy też terytorialnym, przyszło mi lepiej czy gorzej mówić. Popróbowałem tego, wystarczy mi, nie za bardzo nadaję się. Na szczęście starałem się zachowywać w swej mowie choć trochę kultury, szacunku do drugich. Inne zachowanie, opluwanie, docinki, podnoszenie głosu, kłamstwa itp. mnie nie odpowiadają. Takie zachowanie bywa charakterystyczne dla wielu osób, szczególnie w polityce. Mamy więc polityków gołębi mówiących prosto, spokojnie z szacunkiem i tych drugich, polityków jastrzębi zachowujących się zgoła odmiennie. Zresztą dotyczy to nie tylko polityków, w innych grupach bywa podobnie. W firmach szefowie też bywają różni. Dobrze, jeśli chociaż mówią na temat. Wielu bowiem mówi, zaś trudno zrozumieć o co w tym wszystkim im chodzi. Przyznaję, w dialogu czuję się lepiej. Krótkie zdania w rozmowie przychodzą mi łatwiej. Z pisaniem jest może lepiej, choć to wcale też nie jest proste, odpowiednią wiedzę mieć trzeba. Także rozumnie myśleć. Skoro mam takie wątpliwości to czemu w to się bawię? Bo to wyzwanie, sprawdzenie samego siebie. A co Wy o tym wszystkim myślicie?

 

 

18 Komentarze

  1. bardzo lubię słuchać mądrych, płynnych wypowiedzi w prawdziwie polskim języku, szkoda , że młodzi już tak nie potrafią
    słucham Rozmów Niedokończonych w Radiu Maryja gdzie często są zapraszani profesorowie operujący własnie takim pięknym językiem…. ale to ci „starsi” z przedwojennej szkoły, młodzi już się jąkają, powtarzają po kilku słowach „prawda” albo „tak”….. to już nie to pokolenie, a szkoda

    ostatnio słuchałam wypowiedzi prof.dr hab Zbigniewa Jacyny – Onyszkiewicza…. miód na serce
    pozdrawiam

    • Nie jestem znawcą języka. Ale czuję, czy brzmi to po polsku, czy jakoś inaczej. Mamy „yyy…”, mamy „aaa…”, mamy O.K., mamy nara … W chwili obecnej jeszcze poprawną polszczyznę słychać, co będzie za lat pięćdziesiąt?
      Witam u siebie, byłem z rewizytą. To blog z górnej półki. Proszę pozwolić, że czasami odwiedzę. Dziękuję i pozdrawiam. :)

      • dziękuję za wizytę i tak ciepłe słowa…. zapraszam serdecznie do siebie….
        Jędrku czy nazwa twojego bloga to od Noteci ? bo tak mi się jakoś ta rzeka kojarzy .. również .i ze zdjęciem….

        • Witam. Note należałoby tłumaczyć jako „zapisek”. Kiedyś, kombinowałem ze swoim blogiem i tak pozostało. „Jedrek”, to oczywiście Andrzej. I też wtedy po zamieszaniu tak pozostało. Mamy więc jakby : „Zapisek Andrzej” = NOTE JEDREK. Ważne jest AB 0604, czyli inicjały i data urodzenia, dzień i m-c, czytaj spod znaku BARANA. Na zdjęciach, to nasza mała rzeka Czarna Staszowska w Świętokrzyskiem. No i się trochę bliżej przedstawiłem. Serdecznie pozdrawiam. :)

  2. To ja już mam zapewniony taki ubaw z własnej głupoty, bo się coraz częściej śmieje z samej siebie. Wybaczam sobie własne niedoskonałości pod każdym względem hehe .

  3. – dla mnie piękny język, to prosty język, taki, który rozumiem, którego znaczenia nie muszę sobie tłumaczyć….może dlatego, że ja z tych szarych, prostych ludzi jestem…. bo dla mnie niepojętą rzeczą jest, jak ktoś używa słów, których znaczenia nie rozumie i jeszcze myśli, że znajdzie takich głupców, których na te słowa kupią..
    - :)

    • Z tą definicją się zgadzam. Prosty język, bez ubarwień jest piękny i czytelny. To co mi tu nie pasuje to użyte przez Ciebie określenie ” … z tych szarych, prostych … „. Skoro potrafisz ocenić język, skoro swe myśli wyrażasz w pięknych swoich wierszach, to duchem Ty ani szara, ani prosta. A jeśli nawet to piękna tą szarością i prostotą. A tak w ogóle, to nas szarych i prostych jest dookoła sporo. Nie wstydzę się tego. Wracając do języka to chciałbym mówić płynie, używając potocznych słów, mieć w wielu kwestiach coś do powiedzenia. Dziękuję i pozdrawiam, prosto i szaro, ale szczerze. :)

  4. No jasne, miło słuchać kogoś, kto ma piękną wymowę, piękną polszczyzną. Dobra dykcja, bogaty dobór słów. Jednak dla mnie najważniejsze, gdy ktoś MA O CZYM mówić. Można być złotoustym, a pleść jak na marach. Gadanie dla samego gadania, a treści tyle, że jak wyciśniesz, zostaną plewy. Albo wymyślanie opowieści dziwnych treści, bo fantazja poniosła. Nie, to nie dla mnie, choćby język zachwycał. Więc jak zawsze – złoty środek. Buziaczki ślę, Jędrusiu :)))

    • Mówić krótko i zwięźle, to sztuka. Ja z przygotowaniem technicznym tak powinienem. Oczywiste mówić zrozumiale i na temat. Jeśli ktoś „nawija wkoło o tym samym”, to się zauważy.
      Pozdrawiam. :)

  5. Tak pięknie piszesz o języku i z taką troską. To miód i na moje serce. Czytam teraz Gołubiewa „Bolesław Chrobry”, patrzę na zdanie mające pół strony i myślę sobie, czy obecnie młodzi sięgną po książkę, aby zachwycić się soczystością języka, skoro sami mówią memami, skrótami i potoczyznami?

    • Witam w moich progach. Piszę tak jak potrafię, jak czuję. Podobno język żyje, zmienia się. Profesorowie Bralczyk i Miodek też tak mówią. Ale nawołują do umiaru, nie akceptują dowolności. Naszych wielkich poetów, pisarzy pewnie serca krwawią. Jeśli nas to boli, jeśli cokolwiek potrafimy starajmy się mówić, pisać w miarę poprawną polszczyzną. Dziękuję i pozdrawiam. :)

  6. Przemawianie jest sztuką,a przemawianie o jakim piszesz to już chyba dar wzmocniony ciężką pracą. Mówić tak, aby wyczerpać temat nie wyczerpując słuchaczy – to hasło i zachęta do udziału w różnych szkoleniach w tym zakresie. Myślę, że obok tego daru i treningu jest jeszcze do opanowania zwykła trema, która dusi w gardle, wywołuje galopadę myśli i inne sensacje.
    Tę można podobno opanować, jak się zna odpowiednie techniki i posiada silną motywację.
    Pozdrawiam niedzielnie

    • Tym razem dobrze, że jestem już wiekowy, odpuszczę sobie. Za młodu należało ten trud podjąć. Teraz na pobożnym życzeniu wypada pozostać. Raczej siedzieć cicho, nie wychylać się, by nie stać się pośmiewiskiem. Dziękuję, pozdrawiam. :)

  7. Przyjemnie słucha się tych, którzy mają coś konkretnego do powiedzenia, jeszcze przyjemniej kiedy robią to tak, żeby zainteresować słuchacza.
    Pozdrawiam serdecznie ….:-)

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.