… nieźle mnie korci … ulżę sobie nieco …

1-5266c9d13a4cc_p

W moim przypadku nie jest możliwe bym się wyłączył z tego co wokół nas. Przecież żyję, widzę, czytam … nie da się inaczej jak tylko to wszystko „trawić”. Problem u mnie w tym, że w polityce owszem każdy „gra” swoje, ale nie końca poznajemy prawdę, bywa próżnia. Myślę, że nie jest to nawet możliwe, wiele spraw objętych jest przecież tajemnicą. Mogę sobie gdybać, rozważać, a finał sprawy może być zgoła odmienny. Mam tu na myśli to wszystko co dzieje się w kraju, Europie, na świecie. Dziś jeden z drugim trzyma sztamę, jutro jest inaczej, różne są niekiedy niejasne uwarunkowania. U nas niby wszyscy troszczą się o kraj, każdy przytacza swoje racje, tępi drugiego. Jednak często w tym czegoś nie dopowiedziano, nawet świadomie skłamano. Drudzy gdy tym pierwszym to pokażą, to kończy się tylko na przeproszeniu, wykrętnym wyjaśnieniu i tyle, bez konsekwencji. Jedni mówią, że w kraju ruina, drudzy, że gospodarka kwitnie. Poprzednio było podobnie. Elity polityczne serwują „ludowi”swoje wersje. Myślę, że naród wie już dobrze co tu jest „grane”, ile w tym rzetelności a ile prywaty. Jedni pozostają twardo w swoim elektoracie, z przekonania lub dla własnych interesów, inni mówią dość, wycofują się, myśląc o swoim zdrowiu. O jednym powiem otwarcie, obojętnie której strony sceny politycznej dotyczy: afery, korupcja, prywata, dla mnie są nie do przyjęcia. Dotyczy polityki krajowej, ale i tego co dzieje się w szerokim świecie. Za wieloma sprawami końca nie dojdzie. Wykorzystywanie luk prawnych, przekręty, to wszystko na porządku dziennym. Najgorsze, że na tym wszystkim cierpią ludzie, pojedynczy człowiek jak też zbiorowości. Byleby ktoś mógł się pławić w luksusach, żyć ponad stan, by ustawić sobie rodzinę, a inni by cierpieli głód, by byli upokorzeni. Niektórzy pytani, czemu to tak, odpowiadają, że nie pamiętają. Pewnie mówią prawdę, tyle tego było, że trudno się połapać i zapamiętać. Ciężko jest się pozbyć profitów, przywilejów.                         2-5266ca4313965_pJeszcze jednego nie rozumiem do końca. Sojusze są ponoć gwarantem bezpieczeństwa. Pewnie tak, choć w historii różnie z tym bywało. Pytam tylko na jakich zasadach, równoprawnych czy wasalskich, ideowych czy za profity? We wczesnym średniowieczu wasal to osoba wolna oddająca się pod opiekę seniora w akcie komendacji, inaczej, akcie oddania się wolnej osoby w osobisty stosunek poddańczy. W zamian za lenno wasal zobowiązywał się służyć wiernie seniorowi radą i pomocą orężną. Później było, że wasal to osoba, która złożyła hołd lenny i przysięgę na wierność. Wasal sam mógł mieć wasala, dla którego był seniorem. W polityce zewnętrznej u nas mamy podobnie, jedni patrzą w jedną stronę, drudzy gdzie indziej. Myślę, że dzisiaj nie potrzeba zbrojnego konfliktu, wystarczy zamierzoną ekspansję obcych w gospodarkę drugich. Przykłady? Gazociągi, ropociągi, sieć komunikacyjna, znaczące gałęzie przemysłu, banki, media …kto tu wasalem? Wystarczy, nie potrzeba wojny. Trudno trafić wasalowi na uczciwego seniora, ale czy to w ogóle możliwe? A my? Często zachowujemy się podobnie, wystarczy popatrzeć jak to wygląda na portalach społecznościowych, na niektórych blogach. A może by sobie dać z tym spokój? Już kiedyś próbowałem, z silną wolę u mnie na bakier. I czemu mnie tak kręci? Od wieków jesteśmy w Europie, chwilę temu już w Unii, niepotrzebny nam żaden Polexit, którym ostatnio straszą. Chcę tylko bym mieszkał dalej w Unii , w swoim ojczystym kraju, pośród swoich, w naszej kulturze, tradycji i wierze, by nas szanowano, by nikt nas nie szantażował, że może ograniczyć fundusze, by nikt w tej europejskiej wspólnocie nie był wasalem. Chciałbym też by w naszym kraju do wszystkich dotarło otrzeźwienie, czas najwyższy zakończyć tą wojenkę. Spierać się należy, ale na argumenty, nie zaś przy użyciu argumentu siły. Wiem, że na tą chwilę to pobożne życzenie. To tyle, takie moje ogólne, subiektywne, cząstkowe wynurzenia w tym temacie, na chwilę się uspokoiłem, „pogadałem” sobie. Wniosek, gdybym był w polityce to pewnie na początku tej drogi dostałbym zawału, albo trafiłbym do „psychiatryka”, bo to nie dla takich jak ja.                            3-5266ca7d9dfa1_p

 

 

12 Komentarze

  1. Wszystko napisałeś, ja tylko podpisuję się pod tym.
    Przed laty usłyszałam takie zdanie: polityka to największa świnia. Dodam : sprytna i podstępna.
    Serdeczności ślę, Jędrusiu :)

    • Jestem już po porannej lekturze tego co w sieci. Aniu, nic nowego, czyli to samo. O tych zwierzątkach, o których w Twoim komentarzu mowa widziałem memy, ale niesmaczne. Owe zwierzątka cały czas związane są z korytem, coś to nam mówi. Dziękuję, pozdrawiam. :)

  2. U mnie też przebiega to na zasadzie sinusoidy. Staram się słuchać różnych źródeł i różnych autorów aby wyrobić sobie swoje zdanie. Jestem za zgodą i za nurtem środka. Czekam na pojawienie się nowej siły wpasowującej się w ogólne kryteria Polskiej Partii Rozumu. Żadna z obecnych sił mnie nie przekonuje. Mam też świadomość tego że wszystkie państwa mają ten sam problem. Nie mając na kogo głosować oddają głos na tzw. mniejsze zło

    • Nieco wyżej było o śwince. Tym razem przywołam ptaki. Otóż u jednych i drugich są gołębie i jastrzębie. Często jastrzębie bywają bardzo aktywne, wtedy pióra lecą. Jak to w przyrodzie, raz jedni się mają lepiej, raz drudzy. Od dawna panuje prawie równowaga, nie zanosi się na wyginięcie któregoś z gatunków. To dobrze, ale gdyby te jastrzębie były mniej zadziorne, wtedy nawet razem mogłyby pięknie szybować w locie jedne obok drugich. Marzyciel? Pewnie tak, ale otrzeźwienie kiedyś przecież przyjść musi! Życzę wytrwałości w czekaniu na nową siłę. Te, które ostatnio się pojawiły nic specjalnie dobrego nie wniosły, nawet ten bałagan pognębiły. A może jednak Twoje marzenie się ziści? Pozdrawiam. :) :)

  3. Dopóki inaczej myśląca pani premier będzie służyła prezesowi a nie wszystkim Polakom, dopóty nigdy nie będzie dobrze.
    Łatwowierni ludzie dają się ponosić prezesowi, który od dawna powinien leczyć się z nienawiści.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    • To Twoje spojrzenie, do którego masz prawo, raczej jesteś w mniejszości. Zobacz jak to dziwnie wygląda, w rankingach polityków Pani premier jest tuż za najważniejszą osobą w państwie. Według Ciebie jest posłuszna Panu prezesowi, który jest po drugiej stronie tegoż rankingu. Mieć takiego nauczyciela? Należą do tej samej partii politycznej, ma wzniecić bunt? To wszystko może denerwuje, ale z drugiej strony i szokuje, prawie codziennie mamy jakieś sensacje. I to o jakie kwoty idzie, kłamią?
      Teraz o moim spojrzeniu na sprawę. Moja wiedza jest płytka, Ty masz dostateczną skoro formułujesz zdecydowanie swą opinię. Czas zweryfikuje nasze punkty widzenia. Co do tej Jego nienawiści, to może tylko osobista pamięć, może ma do tego powody? Po drugiej stronie nie tylko same „aniołki”. Jak widzisz moje przekonania są „lekko na prawo”, ale nigdy do żadnej partii nie należałem i nie należę. Ty patrzysz inaczej, na szczęście do oczu sobie nie skaczemy. Zobaczysz jak po wielu latach pootwierają archiwa to niejednemu z tych co doczekają z wrażenia „szczęka opadnie”. Opieram to na tym co dotychczas nieraz już pokazano. Prawda przeważnie boli, ale w/g Ewangelii Św. Jana tylko „prawda nas wyzwolić może”, czego wszystkim życzę, wtedy będziemy bardziej zgodni. Jolu pozdrawiam. :)

  4. A ja sobie, a ja sobie ,giczałami sobie kiwam..he he.(skoro mam juz taki wyrok,czyli pół roku i szlus wg naszytych specjalistów z Bożej laski.,no to mi teraz jeszcze 3 miesiące pozostały…) Andrzeju na politykę szkoda zdrowia i nerwów. Buziaki-;)

    • Gdy sobie jeszcze giczałami/giczołami kiwasz to znaczy, że te Twoje specjalisty pewnie te specjalizacje dopiero co sobie robią. Kto, gdzie i kiedy tylko Bóg raczy wiedzieć. Co do polityki to masz rację, nerwów i zdrowia szkoda. Tak mnie jakoś zakręciło i sobie „pobajdurzyłem”. Unikam tego, teraz będę miał z tym spokój na pewien czas. Tej prywaty, tego zakłamania,niejasnych interesów tyle wokół, że człowiekiem szarpie. Trzymaj się, gdy słoneczko zaświeci, zrobi się cieplej, rusz te giczoły i do ogrodu. Pozdrawiam. :)

  5. Teraz nie sama prawda ma rację bytu, a post prawda. Mimo omijania polityki, czasem też nie wytrzymuję. Nie potrafię zrozumieć i tyle.
    Serdeczności

    • Jedni i drudzy odwołują się do emocji i osobistych przekonań, zaś podawane fakty wybrzmiewają jako drugorzędne. O to w tym właśnie idzie. Nikt nie myśli co będzie dalej, chodzi o efekt tu i teraz. Ale przecież kiedyś „najprawdziwsza prawda” ujrzy światło dzienne. I co wtedy? Sam sobie odpowiem, nic szczególnego. Już tak bywało, to coś „spłynęło po kimś jak woda po kaczce”. Myślę, że kiedyś jednak ktoś na tym się przewiezie, spadnie do niższej klasy i będzie spokój. Pozdrawiam. :)

  6. A mnie – jak się Jędrusiu domyślasz – już dawno ręce opadły.
    Żeby się tylko to wszystko rozlewem krwi nie skończyło.

    Pozdrawiam
    :-)

    • Wielu opadły ręce. Kiedyś to musi się skończyć.Jedni i drudzy sięgają po „haubice.” „Moździerze” już nie starczają. Nie jest ciekawie. Prowokowanie może wymknąć się spod kontroli, już nawet z zewnątrz próbują ingerować. Oby potrafili się opanować. Miejmy nadzieję, że strony będą odpowiedzialne, by broń Boże ktoś z zewnątrz nie wsadzał nosa, bo wtedy nie wyobrażam sobie coby się działo. Pozdrawiam. :)

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.