… staram się chodzić swoimi ścieżkami … tup, tup, tup …

1-1316166304_by_kolczyk456_600

Rodzi się pytanie, czy aby zawsze tak było? Zrozumiałe, że w dzieciństwie kierowali mną rodzice, nauczyciele w szkole, przełożeni w wojsku, przełożeni w pracy. Gdy się już było pełnoletnim zaczęło się życie na własny rachunek. To nasze życie, jest niezwykłą wędrówką, pełną wzlotów, ale i upadków. Wyruszasz bracie każdego dnia, gdy się tylko obudzisz. Masz cel przed sobą, ale czy wiesz dokąd zawędrujesz? Idziesz własną dróżką, ścieżką zgodnie ze swoimi przekonaniami, ze swoim obranym celem i swoją naturą. Czy warto iść swoją drogą? Zapewne tak. Jednakże nie jest to taka oczywista odpowiedź. Najtrudniej przełamać się i wykonać pierwszy krok by podjąć własną wędrówkę przez życie. Może nieraz potknąłem się, ale to była moja droga, mój wybór i to ja poniosłem konsekwencje, pełną odpowiedzialność, gdyż to była moja wędrówka z jej dobrymi i ciemnymi stronami. Tak też ze mną było i jest. Były to moje wybory, wybory w moim życiu osobistym, w mojej edukacji, w podejmowaniu i świadczeniu pracy, w realizacji moich zainteresowań. Szukałem swojego miejsca w życiu, wiele razy nieco pośpiesznie, stąd i rezultaty bywały różne, często mizerne. Powinno to wszystko służyć głównie mnie, niestety bywało inaczej. O jakich moich ścieżkach myślę? Za najważniejszą dla mnie uważam moją „drożynę” tyczącą się mojego światopoglądu. To ona rzutuje na moje zachowania na innych życiowych drogach. Tak jest w przypadku pojmowania stosunków międzyludzkich, poglądów politycznych, stosunków społecznych, kulturalnych itp. Może zdarzają się drobne, sporadyczne odstępstwa od tych zasad, lecz główne moje spojrzenie w danej kwestii bywa niezmienne. Szczegóły to moja osobista sprawa, nie powinienem publicznie o tym rozprawiać, więc nie rozprawiam.                   2-1388761686_b9kjat_600Niby od nas zależy jak żyjemy, dokąd zmierzamy, ale często liczymy się ze zdaniem innych. Ile ludzi, tyle życiowych dróg. Mam przyjaciół, z którymi mamy podobne poglądy na życie, ale każdy z nas poszedł inną, swoją drogą. To zrozumiałe, bo choćby to, że inne nasze rodziny, inne zwyczaje, różne wartości, różne recepty. Ponieważ mamy tylko jedno życie, powinniśmy iść swoją drogą. Oczywiście zdarzało się, że rad innych słuchałem, decyzja tycząca wyboru zaś moją była. By być ze swej drogi zadowolonym, dobrze mieć obok siebie kogoś, kto nasze postępowanie akceptuje. Czy niekonwencjonalne zachowania są wskazane? Jeśli odnajdę w nim to co dla mnie dobre, co sprawi, że będę lepiej i piękniej żył, to tak. Pewnie wielu z nas coś w swym życiu, które za nami by zmieniło. Wiem, że w kilku przypadkach powinienem postąpić inaczej, nie sugerować się podpowiedziami innych. Oni nie byli „w moim odzieniu”, nie czuli tego, należało głębiej się wtedy zastanowić, bo to moje życie, które się już nie powtórzy. A teraz? Owszem człowiek myśli, racjonalnie podchodzi do problemów, ale to już nie ta skala, nie ten ciężar gatunkowy. Pewnie mniejszy niż kiedyś, ale w skutkach może być bardziej znamienny niż dawniej. Po prostu czasu coraz mniej na naprawianie błędów, nie zawsze z przyczyn obiektywnych jest to już możliwe. Mówią, cobyś w życiu nie zrobił, jak nie postąpił, żałować możesz. Jedno co wydaje mi się pozytywnym w przypadku mojej osoby, to fakt, że ostatnio mniej tym wszystkim się przejmuję. Sił już nie starcza, koncept gdzieś się podział. Dzisiejsze moje drożyny są więc z konieczności krótsze, uboższe, ale zmierzają w tym samym kierunku co te „stare”, dobre, sprawdzone.             3-1344523164_byytvj_600

20 Komentarze

  1. Niby tak to jest zaplanowane, że z wiekiem coraz częściej sami wybieramy ścieżki życiowego labiryntu i kreujemy swoje życie samodzielnie i na własną odpowiedzialność. Ale zawsze jednak te nasze wybory są modyfikowane przez tzw. okoliczności. I z tym trzeba się pogodzić. I nawet w podporządkowaniu się okolicznościom próbować zachować choć szczyptę autonomii. Piszesz, że Twoje drożyny tak jakby krótsze się stawały. Dobra metafora. Byle dojść do najbliższej ławki, a potem czerpać z jej osiągnięcia przyjemność. Usiąść wygodnie, zwrócić twarz do słońca, bo o nie przecież chodziło. Pozdrawiam

    • Pewnie, że okoliczności korygują nasze ścieżki. Miałem zamiar spędzić Święta u swoich. Po zabiegu kolano okazało się jeszcze „nie gotowe”, siedzisz więc bracie w domu. Podobnie u Was, myślicie coby tu w ogródku … a tu przyjdzie pan jeżyk mazurski i sobie „porządzi” po swojemu. Kiedyś w Ełku służyłem Ojczyźnie. Dziękuję za odwiedziny, pozdrawiam. :)

  2. Znam Twoje wypowiedzi z innych blogow – zawsze madre, orzemyslane. I dzisiejsiejsza dotyka istoty zycia. Ja sama probuje trzymać się wpojonych w slaskim dzieciństwie zasad – skutki sa rozne, rozczarowania jakby usorawiedliwione, a nowe sciezki coraz krótsze nie tylko z powodu slabosci nog -po prostu starość, ale uśmiech probuje zachować.Pozdrawiam M.

    • Dzisiaj nie wypada zmieniać swoich przyzwyczajeń, u mnie prawie nie jest to możliwe. Miałbym zmienić swój np. stosunek do patriotyzmu, prawdy, honoru, pokory? Wyzbyć się fundamentalnych cnót? Oczywiście siebie mam na myśli. Trzymam się ich jak mogę, raz lepiej, drugim razem gorzej. A Wy, Ślązacy tym bardziej. Dopóki oddycham, takim pozostanę. Dziękuję, pozdrawiam. :)

  3. Dróżki krótsze, chód wolniejszy, ale uważniejszy, więc wiadomo gdzie i po co się stąpa. W każdym wieku inne cele przyświecają, taki człowieczy los i taki żywot. Za to mamy dach, nie martwimy się o pracę, a nawet o emeryturę (jeszcze wypłacają). Szukanie pozytywów to teraz nasze zadanie domowe .
    Serdeczności

    • Dziękuję za to zadanie domowe, widać, że to Pani pedagog. Poważnie, zacznę tymi kategoriami myśleć, zapiszę te pozytywy na karteczce, może kiedyś o tym napiszę. Piękne dzięki Ci za to ~Ultro, pozdrawiam. :)

  4. Wierzę w to, że wydarzenia w naszym życiu nie są przypadkowe. Ktoś je układa w nasze życie. Najważniejsze jest to, żeby je rozpoznać właściwie.
    Pozdrawiam zimowo wiosną :))

    • Myślę podobnie, jednak zawsze mamy tą niewiadomą. Dumam, dumam, dochodzę do wniosku, że szkoda się stresować. Powiadają, że „co ma być, to będzie”. Oby sobie tylko krzywdy nie zrobić. Dzisiaj był śnieg, teraz leje, więc ścieżek nie było. Jutro też może być podobnie. Niby do celu pójdę podobną drogą, ale pewnie nieco inną. Takie sobie gdybanie, takie życie. Pozdrawiam. :)

  5. Najpierw drepczemy niezdarnie, potem biegniemy. Uczymy się życia, poznajemy nowe drogi. I pobłądzić się zdarzy i nogę skręcić. Po to choćby, aby w dojrzałym już wieku wybierać te najbezpieczniejsze, omijać kręte i kamieniste. To nasz czas, doświadczenia poprzednich lat owocują.
    Więc póki nogi niosą, póki zadyszka nie męczy, przemierzajmy ten świat, wybierając te sprawdzone drogi..
    Pozdrawiam Jędrusiu :)

    • Coraz trudniej z tym omijaniem kamieni, uważaniem by stawu nie skręcić. Pozytywne, że teraz o tym myślimy. Mam kilka spraw do załatwienia, pieszo nie pójdę, muszę podjechać, a tu pogoda nie pozwala. Coś wymyślić muszę. Nie narzekałbym gdybym był w pełni sprawnym. Za chwilę czeka mnie coś przyjemniejszego, bo o sen idzie. Pozdrawiam. :)

  6. Wydaje mi się że niezależnie od doświadczenia życiowego i od wieku a także od tego ile błędów w życiu popełniliśmy …. zawsze będziemy te błędy popełniać. Może nie te same, może trochę innego rodzaju ale zawsze.
    Człowiek nie jest nieomylny a przede wszystkim nie jest ideałem.
    Chodzi tylko o to, by proporcje nie zostały zachwiane.
    I jeszcze coś – w Twoich oczach coś nie jest błędem, a w oczach innych jest niedopuszczalne.
    Dla mnie straszliwą rzeczą jest na przykład obłuda. A innym ona wcale nie przeszkadza.
    Pozdrawiam serdecznie.

    • Potrzeba pokory by przyznać się do błędu. Mylić się to ludzka rzecz, aby tylko nie było w tym celowej złośliwości. Tylko czy wtedy takie zachowanie jest błędem? Podobnie, a zdarza się to dość często, miewamy na sprawę różny punkt widzenia, bywa, że „z domieszką” prywaty. Każdy widzi po swojemu. Tylko prawda spór rozstrzygnąć tu może. Tak też jest z obłudą, której nie akceptujesz. Ja też takich nie lubię, ale dla nas ten ktoś jest obłudnikiem, zaś ten ktoś uważa się za prawego. Znam takich, są nawet pośród nas, często o mnie Oni myślą podobnie. Odpuszczam, nie polemizuję. Dziękuję i serdecznie pozdrawiam. :)

  7. Można sobie tu rozpamiętywać przeszłość i naszą obecną teraźniejszość dowoli i jak kto lubi. a dla mnie to jest jednak najwalniejsze by się czuć u siebie. ,,Cóż bowiem pomoże człowiekowi choćby i cały Świat zdobył, jeśli na duszy swej szkodę poniesie.. no nie? Dlatego tuptajmy sobie tu na naszych starych ,,śmieciach” bo tu nam najlepiej- Tobie tam, i mnie tu.. Pozdrawiam serdecznie-;))

    • I tak to czynimy ~Uleczko. I dobrze nam z tym. Tak naprawdę twist to już raczej nie dla nas, przynajmniej nie dla mnie. Ciepełko, cisza, spokój, coś jeszcze miłego zobaczyć, posłuchać. Mnie to wystarczy. Dziękuję, pozdrawiam. :)

  8. Powyjeżdżali, byłam tam u niektórych(moja najserdeczniejsza przyjaciółka wyjechała i nie żałuje bo tam ma naprawdę lepiej). A wiesz Andrzeju, że ja zawsze się cieszyłam że nie musiałam zmienić moje miejsce na ziemi na inne, nie wszyscy mogą i nie wszyscy chcą. Zawsze współczułam tym wszystkim których brutalnie powyrzucano z ich własności po 1945 roku. To musi być okropna trauma, i nie wiem czy bym coś takiego przeżyła. chyba bym umarła…

    • Korzenie to piękna rzecz. Gdziekolwiek wyjadę, to po kilku dniach chce mi się wracać. „Ten typ tak ma” mówią. Moi zakotwiczyli tam hen i tak zostanie. Ja do tej kiedyś biednej ziemi świętokrzyskiej ciągnę, tu moje korzenie, tu kości złożyli moi bliscy. A wiesz, że dzisiaj widziałem pierwszego bociana, chodził sobie po polu, „obiadku” szukał biedaczyna. Śniegu trochę na tym poletku pszenicy, nóżki zmarznięte, żal mi go było. Takie nasze życie, takie życie naszych mniejszych braci. Spadł śnieg z tych Twoich kwiatów w ogrodzie? Ciepełka życzę i pozdrawiam. :)

      • Śnieg na szczęście już teraz się długo nie utrzyma, a bociek lubi też myszy nie tylko żabki. Mnie też żal zwierząt kiedy ziąb wiosną każe im marznąć. To my raczej mamy dużo lepiej. Szczególnie kiedy na emeryturze nie musimy wyjść w takie zimno…Dobranoc Andrzeju-;)

  9. Pytałem kiedyś szwagra o jego zdanie w jakiejś sprawie, a ten wypalił: – „Co będę ci mówił jak ty wysłuchasz i tak zrobisz po swojemu”. Więcej jego nie pytam o radę, no chyba, że dla podtrzymania rozmowy.
    Uświadomił mi jednak dobitnie że taki ze mnie „astralny rak”. Dwa kroki do przodu i trzy do tyłu. Zawsze jednak decydowałem po rozważeniu różnych aspektów. Nie zawsze jednak słusznie decydowałem. Bywały błędy, ale podobno nie robi błędów tylko ten kto nic nie robi.
    Używam dużo sentencji a wśród nich i taką:
    „Każdy ci powie, rób jak uważasz”.
    „Jeśli nie uważałeś jak robiłeś, to rób jak uważasz”…
    Mija nam życie i naturalna jest nasza skłonność do remanentów.
    Ja też tak robię, chociaż wiem, że:
    Starość zaczyna się wtedy gdy nasze marzenia zastępują wspomnienia”.
    Napisz więc op marzeniach Jędrusiu…
    Pozdrawiam

    • Szwagier Cię widać poznał. Spokojnie, Baran też uparty. Oj, było tych błędów, było. Teraz też się zdarzają. Prawisz Waść by o marzeniach? Dość tych wspomnień? No to, spróbuję. Pozdrawiam. :)

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.