… marzenia starowiny … oj dziadu, pod piec! … grzej te stare kości …

1-1138

Warto myśleć gdy się coś pisze, czy mówi. Jeden z moich znajomych zapytał nie czy mógłbym coś powiedzieć na temat swoich marzeń. Pewnie zauważył, że w moim „pisaniu” często wspominam, odnoszę się do tego co za mną. Przyznaję, ma rację, ale taki już jestem. To co przeszło jest mi znane, to co przed bywa niewiadomą. Pomimo, że myślę o tym co mnie za chwilę czeka, to przecież nie wiem co się może wydarzyć. Obym tylko nie wpadł w pułapkę, bym nie próbował mówić o marzeniach, które już były. Było ich sporo, ale tylko część się powiodła, reszta została tylko marzeniem. Czy człowiek w moim wieku może jeszcze marzyć? Pewnie tak, mnie się przytrafia. Inne to marzenia, ale zawsze marzenia. No więc o czym? Najwięcej, tradycyjnie tyczą zdrowia. Marzę, by noga powróciła do jako takiej sprawności, by przy okazji nie wysiadło biodro, by niekoniecznie polkę, ale choćby tango móc jeszcze zatańczyć. Chciałoby się by specjaliści, do których chodzę mogli mówić: „jest jeszcze nieźle”. Marzenia te ze zdrowiem związane, rzutują na inne. Gdyby było dobrze to może wyruszyłbym gdzieś w podróż, powróciłbym do śpiewania z naszym zespołem. Marzą mi się moje Żuławy, piwko „Pod bocianim gniazdem” w Mikoszewie, dobre, świeże ryby w Stegnie czy lody „U Idziego” w Jantarze. Moi przyjaciele z zespołu występuję tu i ówdzie, ja ze smutkiem patrzę na to z boku. Może udało by się wsiąść do samolotu i polecieć sobie? Uciążliwa to podróż, ale mam do kogo. Chciałbym nadal spełniać się jako lektor, komentator w mojej Pustelni, móc się denerwować na meczach naszej Pogoni, wziąć wędkę i się zrelaksować. Nadto marzę, by móc jeszcze usiąść ze znajomymi przy kawie, poplotkować, popatrzeć na piękno, którego pełno wokół.   2-1307809888_by_bronxxx_600Niektóre moje marzenia należą do tych z kategorii „ściętej głowy”, no bo chcę by politycy się wreszcie dogadali. Jeśli nie, to by zachowywali się przyzwoicie, by Ojczyzna dla wszystkich oznaczała to samo, by pamiętali o innych, nie tylko o sobie. Marzy mi się by była u nas III liga, a tu zanosi się, że spadną z IV-tej. Do majętnych nie należę, ale gdyby nagle pojawił się jakiś znaczący dochód, to naprawdę nie zwariowałbym. No i jedno z ważniejszych marzeń, by nikt nie „odbezpieczył granatu”, by był pokój i spokój, by emigranci mogli powrócić do swoich krajów, Europa zaznałaby wreszcie spokoju. Marzy mi się też znaczne zrzucenie wagi, bo już nieładnym się robię. Wiek swoje, do tego „samara”, wstyd. A co z samochodzikiem? Mam „dojrzałego partnera”, znamy się już wiele lat, myślę, że „dowiezie mnie do mety”, jestem jemu wierny. A co z kobietami? Proszę, zwolnijcie mnie z odpowiedzi. Moje serce ma dwie komory, dwa przedsionki, pojemne jest, ale zajęte. Przez kardiologa znaczy się, to tyle w tym temacie. Czy się podkochuję? Oczywiście, taki wrażliwy facet i bez obiektów do westchnień? Kiedyś córka mi powiedziała: „tato jeśli kilka, to bezpiecznie, gdyby jedna to już może być problem”. Słucham córki, jest więc jak jest. Coby tu jeszcze? Wystarczy, gdy zapytacie w komentarzach, spróbuję odpowiedzieć. Ciekawe co o tym myśli ten, który mnie niedawno namówił do napisania tego postu, mój znajomy, prawie sąsiad, którego mam przyjemność znać osobiście. To zacny Imć Waść ~Tatul, „były belfer”, ciekawe co pomyśli o tych moich bazgrołach, czy aby o to Jemu szło? Dziękuję, że zechcieliście poświęcić swój drogi czas, wszystkich pozdrawiam. :)   3-1378316525_wv9f3l_600

16 Komentarze

  1. Witaj Jędrku.
    Cieszę się z tego, że udało mi się choć na chwilę odwrócić Twoją uwagę od swoistego katastrofizmu wynikającego zapewne ze świadomości przemijania życia i zwrócenia jej w kierunku przyszłości. Objawiłeś swoje marzenia i choć może nie jest to jakaś imponująca perspektywa, to jednak znajdujemy tu sporo spraw, dla których warto podjąć kolejne wysiłki aby je zrealizować.
    Mamy sporo lat, ale znamy takich, którzy mają ich znacznie więcej i nie mówią o sobie tego, co Ty zawarłeś dzisiaj w tytule. Ba, byliby oburzeni za takie nazwanie ich przez osoby trzecie, a nawet dać komuś takiemu w mordę.
    Wydaje mi się, że powinniśmy szukać wszelkich pozytywów, aby nimi się umacniać i sięgać dalej i wyżej.
    Ja jestem w takiej samej, lub tylko podobnej sytuacji więc traktuj moją wypowiedź jako część Twoich własnych przemyśleń – bo chyba się ze mną zgodzisz, że nie wolno się poddawać i nikt za nas nie zrobi tego co nam potrzebne w zwykłej codzienności.
    Będę śledził dyskusję w nadziei na to, że znajdę w niej coś dla siebie

    • Tytuł prowokuje, taki ze mnie typ, choć kiedyś przy piecu kaflowych lubiłem plecy podgrzewać. W stanie w jakim obecnie jestem, jest we mnie dużo optymizmu. Na „papierze” lubię jednak biadolić, ale jak się zachowam w sytuacji kryzysowej, tego nie wiem. Teraz to mi różne rzeczy przychodzą do głowy. Wolałbym by odbyło się w moim dalszym życiu bez niespodzianek. Może ktoś tu coś ciekawego wrzuci, to nasze wspólne wypociny, czekamy. To co teraz? O „apartamencie” babci w przy stajennej przybudówce? Pozdrawiam. :)

  2. A gdyby powiedzieli Ci ze jeszcze masz tylko pół roku to co? Mój Brat też myślał ze będzie żyć wiecznie. Jestem realistką (zawsze taka byłam) żyję dziś. Raz lepiej, raz gorzej czyli takie zwyczajne życie. A w ogóle to przecież Bóg jeden wie kiedy mamy stąd się wynosić bo juz czas. Dziś u nas Odpust a ja tu sama siedzę i jest mi najzwyczajniej dobrze, bo nic nie swędzi i nie boli. A jutro? Jutro to już może byc bez nas. Ceńmy i dziękujmy za naszą codzienność Andrzeju. A samolot i wylot do Twoich Bliskich ? Czemu nie! tego z serca Ci życzę. Pozdrawiam serdecznie

    • No właśnie, o tym w poprzednim komentarzu piszę. Co dzisiaj to wiem, co jutro gdyby mnie coś trudnego dopadło, tego nie wiem. Jak zareaguję? Bóg raczy wiedzieć. Dziś myślę, że powinienem zachować się godnie, ale wtedy? Co do latania, to moje obawy dotyczą tylko długości lotu. Przy problemach z nogami/krążeniem, jest to problem. Póki co to pewnie niedługo czeka mnie kolejny zabieg. Pomarzę więc na tą chwilę o tym i owym, na razie wystarczy. Pozdrawiam. :)

  3. Chyba już nie marzę. To jest raczej moim pobożnym życzeniem: zdrowie i pomyślność dla moich bliskich. W szerokim znaczeniu, także w tym, aby byli dobrymi ludźmi. Bo oni są najważniejsi, najmilsi sercu. A dla siebie zdrowia i radości z bliskich. To nazywa się szczęście.
    Buziaki ślę, Jędrusiu :)

  4. Nie przytwierdzajmy się do tego zdrowotnego koła tortur, żeby dodatkowo nie cierpieć. (A tak przy okazji: to co ja mam powiedzieć). Oskarżanie chorób nic nie da. Niech mówią zdrowe części. Trzeba też wiedzieć, że im dłużej żyć będziemy, tym więcej chorób. A wielka katastrofa dopiero przed nami. Proszę zauważyć, jak Grek Zorba zareagował na katastrofę:

    https://www.youtube.com/watch?v=fPWU8hy0McY

    • Zamiast tanga zorba? Też nie da rady. Racja, tych chorób z wiekiem coraz więcej. Jak mawiał mój znajomy lekarz, trzeba się do pewnych chorób przyzwyczaić. Mówisz, że najgorsze jeszcze przed nami? Przed tym nie uciekniemy, póki co jest rano, wstaję, a tu świeci słoneczko. Oby zawitało na dłużej. Dzięki, pozdrawiam. :)

  5. Ja nie należę do osób lubiących użalać się nad swoim wiekowym stażem, dlatego ograniczę się do życzeń bardzo wiosennych, czyli niech na szumi zielony las długo jeszcze…
    Pozdrawiam wiosennie :))

    • Wzajemnie, niech szumi. W moim przypadku, „jak dobrze pójdzie”, pewnie jeszcze długo, bo dookoła lasy. Mogę powiedzieć, że moje całe życie toczy się w otoczeniu lasów liściasto-iglastych. Pozdrawiam. :)

  6. Trzeba żyć dniem dzisiejszym….. no może też trochę jutrzejszym…. i mysleć o lecie i o pięknej jesieni … i potem o pięknej wiośnie i nastepnym lecie …. i tak cały czas.
    Głowa do góry Jędrusiu!
    :-)

    • Nie jestem BNP, jestem raczej TWA. Nie stanę okoniem, bo się z Tobą zgadzam. Dziękuję, przyjmuje do wiadomości i stosowania. Jeno gdyby to ciepełko zawitało. Pozdrawiam z głową do góry! :)

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.