… „wielką rzeczą jest wiedzieć, kiedy mówić i kiedy milczeć” …

1-1431199426_laitmw_600-1

Ta łacińska sentencja pięknie brzmi w oryginale: „magna res est vocis et silentii temperamentum”. Nie znam łaciny /no, może trochę „kuchenną”/, ale lubię jej brzmienie. Przyjrzyjmy się jej znaczeniu, zastanówmy się czy i jak ona jest ważna w naszym życiu. Wiem, że już wiele osób wypowiadało się w tym temacie, ja także, ale nie zaszkodzi w kilku zdaniach do niej powrócić. Mowa jest ważna w międzyludzkich stosunkach, milczenie też bywa cenne. Tą sentencję interpretuję także w taki oto sposób: „wstrzymaj się, nie mów tego, o czym milczeć powinieneś … miej odwagę powiedzieć to, o czym mówić należy”. To, o czym należy milczeć, rozumiem jako tajemnice i sekrety, które w zaufaniu sobie powierzamy. Są sprawy, o których nie powinniśmy dyskutować publicznie, ani w większym gronie. Nie powinno się formułować oskarżeń będących podejrzeniami, zbyt pochopnie wysuniętymi. Wtedy skrzywdzimy drugą osobę, przy tym stracimy na opinii o sobie. Są jednak sprawy, wobec których nie wolno nam być biernym, nie można ich przemilczać. Chodzi o sprawy dziejące się dookoła, szczególnie jeśli widzimy, że krzywdzony jest drugi człowiek. Jak jest naprawdę, widzimy na każdym kroku. Myślę tu o tym co w się dzieje w przestrzeni publicznej, tej w kraju, w naszym środowisku, w naszym otoczeniu. Nie przebierają w środkach, „walą po oczach z grubej rury”, nie patrzą na skutki. Jeśli trafione, jeśli zbliżone do prawdy, nie „przewymiarowane”, to jeszcze. Gorzej, gdy tylko chodzi by drugiego sponiewierać. Wystarczy posłuchać, poczytać obydwu stron sceny politycznej, czy można widzieć i słyszeć inaczej? Do tego, często zapominają co sami mówili niedawno. Przykłady zbyteczne, każde wydarzenie tu można przytoczyć. Oczywiście, któraś z tych interpretacji bywa bliżej prawdy, każdy z nas ma własną ocenę. Tu sobie odpuśćmy, sami sobie z sobą poradzą, my zweryfikujemy w dniu wyborów. Nasze wtrącanie nic tu nie pomoże, oni wiedzą lepiej. A na naszym podwórku? Co robić, gdy mąż, konkubent, partner „wyznacza swój rewir” w domu? Jeszcze do tego upokarza i bije dzieci? Jeśli pani domu urządza libacje, każdego dnia żyje chwilą, nie bacząc na swoje maleństwa? Nawet takie drobne, przyziemne sprawy: jak wyrzucanie na ulicę opakowań po konsumowanym lodzie, wafelku, po napojach; jak pozostawienie wózka po zakupach, za nic go nie odprowadzi; jak wywracanie koszy, dewastacja znaków, tablic. Czy tu powinniśmy być bierni? Oczywiście, że nie, ale czy każdy może? Każdy powinien, zaś czy może, tu byłbym ostrożny. Starsza osoba może usłyszeć: „sp…. stary, dostaniesz w m…., to zobaczysz”. Strach i tyle, potrzebna tu pomoc służb porządkowych. Też jestem w strachu, uciekać nie mogę, niewesoło. A co z nami? Pokuśmy się o własną refleksję, w jakiej to my jesteśmy sytuacji, jak posługujemy się „własnym językiem”, co powinniśmy u siebie poprawić. Ja też do „świętoszków” nie należę, myślę, że nie lideruję, ani nie jestem w ogonie. Taka moja konstrukcja i tyle. O sobie niewiele, ale innych poucza, prawda?. Wniosek do nas wszystkich: w życiu należy kierować się intuicją, zdrowym myśleniem, zastanowić się nad konsekwencjami wypowiedzianych przez nas słów, oraz tych na odwrót, słów, których nie powiedzieliśmy, a powinniśmy wypowiedzieć.           2-1425553770_ucuvec_600-2

12 Komentarze

  1. Ważna jest rozmowa w kontaktach międzyludzkich, to prawda. Lubię słuchać, ciągle człowiek uczy się przecież. Byle to nie było jednostajne tokowanie, bez początku, końca i sensu. Nie mogę natomiast słuchać polityków, ostrzących swoje szabelki. Usta pełne kwiecistych deklaracji, wystarczy wycisnąć, plewy zostają. Takie to żałosne. Nie znoszę konfabulacji w rozmowach prywatnych, wolę poczytać dobrą książkę. Ale w życiu publicznym konfabulacje są wyjątkowo obrzydliwe.
    „Umiesz liczyć, licz na siebie”. Gorzej, lepiej, ale naprawdę żadne bajki mi w niczym nie pomogą.
    Serdeczności ślę, Jędrusiu :)

    • Aniu, skwituję jednym zdaniem. Owszem, słucham tego co i jak mówią, nie wszystkich, ale od dawna myślę po swojemu, chodzę swoimi ścieżkami. Te ich bajki na mnie już prawie nie działają. Dobrej pogody życzę, miłego wypoczynku. Pozdrawiam. :) :)

  2. Stosuję w życiu i zalecam umiarkowanie w mówieniu wszystkim i wszędzie.
    … wstrzymaj się, nie mów tego, o czym milczeć powinieneś … to też moja dewiza.
    Byłam w życiu w sytuacji, gdzie nie mogłam powiedzieć prawdy, kiedy ktoś z mojej rodziny brał ślub kościelny. Ten ktoś już dawno nie żyje, a ja ciągle rozważam tą sytuację chociaż wiem, że nigdy jej nie rozwiążę.
    Bardzo trudny temat o życiu podjąłeś …
    Pozdrawiam :)

    • Jolu, wszyscy wiemy, że w życiu nawet pozornie drobne sprawy potrafią zaważyć. Każdy je ma, są typu: „coby, gdyby”. Z takimi charakterami, to do końca życia z tymi wątpliwościami będziemy się zmagać. Pozdrawiam. :)

  3. Myślę, że w końcu Polacy dojrzeją do tego, że systemy partyjne niszczą demokrację. Jeśli do tego dodać partyjną prasę, radio i telewizję oraz komercję i sprzedajność prywatnych, to obraz niewesoły dla przyszłych pokoleń. A skłóceni kiedy się otrząsną?
    Serdecznie pozdrawiam

    • Kiedy? Gdy się im w „uszy naleje”. Oby szybko. Ostatnio coś obiecano, zobaczymy. Boli, że to ludzie wykształceni, niby inteligentni, a tak postępują. Pozdrawiam serdeczniej od Ciebie, a co, mogę i chcę. :)

  4. Nigdy wiele nie mówiłam … jak nie musiałam.
    Mówiąc coś nieodpowiedniego można sprawić komuś wiele przykrości.
    Chyba lepiej milczeć…
    Albo pisać.
    :-)

    • I milczeć. I nawet nie pisać. Wiadomo to, jak naszą wypowiedź, napisane zdanie ktoś odbierze? Mam odwagę się przyznać do swojego błędu, wtedy, gdy przeciwko mnie powiedziano, napisano prawdę. W każdym innym przypadku zawalczę lub przemilczę. Walczę w ostateczności. Szanuję ludzi, adwersarzy także. Tylko tyle, bo i tak to co napisałem, niektórzy odbiorą i zinterpretują po swojemu. To przykre. Dziękuję i pozdrawiam. :) :)

  5. „Niemów wszystkiego co wiesz ale zawsze wiedz, co mówisz”…
    „Natura dała człowiekowi dwoje uszu i tylko jedne usta”…
    „Milczenie jest zlotem, a mowa srebrem”…
    Sporo jest takich sentencji. Tylko korzystać ale wg tej zasady :
    „Słowo ma moc tajemną
    By dać chwałę lub zgubić.
    Kształtuj więc myśl foremną
    Zanim zaczniesz coś mówić”
    Autorem tej reguły jest Marcin Sobańda

    • Bywa tak, że ktoś nadaje, drugi odbiera, ale inaczej niż nadającego intencje. Wtedy nieporozumienie i przykrość. Zbliżam się do momentu, że się wyłączę, dla świętego spokoju. Pozdrawiam. :) :)

      • W żadnym razie Jędrusiu. Trzeba aktywnie uczestniczyć nawet w przypadkowych spotkaniach i zabierać głos. Na pewno nie grozi nam wygłaszanie swoich prawd, bo jak Ciebie i siebie znam, to raczej zamilkniemy niż będziemy narzucać swoje poglądy komuś innemu.
        Siła argumentu nie zależy od siły głosu, czy ilości wygłoszonych słów.

Odpowiedz na „~tatulAnuluj pisanie odpowiedzi

Wymagane pola są oznaczone *.