… 8 marca … wreszcie Dzień Kobiet nadszedł …

1-kartki dzien-kobiet-kartka-na 8-marca-2017

No i nadszedł wreszcie Dzień Kobiet. Wielu mówi, że tak być powinno przez cały rok. Co do mnie, to kobiety bardzo szanuję, podziwiam, nawet miłuję niekiedy, najlepiej dniem, niestety nocą śpię. Powiadają, że przy księżycu ponoć nawet lepiej to wychodzi, niestety ciężko będzie mi to zweryfikować, PESEL już zrobił swoje. To co kiedyś Maria Pawlikowska-Jasnorzewska napisała, mnie dzisiaj czasami doskwiera: „Z braku ciepła, z braku ciepła umieram! Ciepła miłości? Nie kaloryfera”. Na szczęście jeszcze jakoś żyję, kaloryfery nadal grzeją, bo ja na starość piecuchem się stałem. Wszystko przez te kobiety wiosną, wtedy coś w nas buzuje, w nas starszych także, mówią, że to normalne. Czasami gdy ono nas dopada, to uczucie właśnie, człowiek bywa jak w amoku, nawet jeśli to tylko zauroczenie. Gdy nie powiedzie się, to nic, szczęśliwymi są ci, których dopadła. Ja człowiek mający „na liczniku” sporo wiosenek, ciężko to przeżywam, najgorzej gdy dostanę kosza, ostatnio coraz częściej, szkoda. Niestety, nie pomoże nikt i nic, a tego co bez przerwy oferują w sieci, po prostu się boję. Podobno do tego stanu muszę się przyzwyczaić, tak mówią ci, którzy już tego doświadczyli. Co będzie tej wiosny? Pożyjemy, zobaczymy, za wiele sobie nie obiecuję, tym bardziej, że na szybki powrót do pełnej sprawności się nie zanosi. Niedawno ktoś mi życzliwy podpowiedział, bym sobie z tymi marzeniami dał spokój, bo moje serducho już nie to. Natomiast wyrazić swój punkt widzenia w tych sprawach jednak mogę, bez uszczerbku na zdrowiu. Podobnie złożyć życzenia przecież godzi się, wypada. Dzisiaj także imieniny Beaty. Właśnie dzisiaj, 8 marca, chcę dać dowód szczególnego mojego szacunku i złożyć wszystkim Paniom najpiękniejsze życzenia dobrego zdrowia, szalonych miłości, pełnego portfela, udanych zakupów, spełnienia marzeń. Do tego dołączam wiersz Tadeusza Kubiaka, wirtualne kwiaty, małą paczuszkę dla każdej z Pań. No to, jeśli pozwolicie, świętujemy na całego!                    2-dzien kobiet 101 roze prezent dla Pań
„Niechaj ten wiersz …”
Dzisiaj jest święto mamy i pani, która nas uczy,
Basi i Ani, Krysi, co złoty splata warkoczyk,
co ma niebieskie jak Wisła oczy.

Dzisiaj jest święto wszystkich dziewczynek,
Małgoś, Balbinek i Katarzynek,
w Gdańsku, skąd płynie się do Afryki,
w Toruniu, gdzie są pyszne pierniki,
w Warszawie, w której śpiewa Syrena,
w Krakowie, w którym smoka już nie ma …

Dzisiaj jest święto wszystkich dziewczynek,
Śląskich Barbórek i Karolinek,
góralskich Jaguś, Maryś i Hanek,
którym podzwania dzwonek u sanek,
niechaj się cieszą tak jak co roku,
to dla nich wyjrzał spod śniegu krokus.

Ja też przesyłam życzenia szczere
dla wszystkich Ewuń, Agnieszek, Teres.
Niechaj ten wiersz, w słońce czy w deszcz
Kwitnie jak krokus, śpiewa jak świerszcz.

3-1394226573_r6e65z_600x

… i wnet się zacznie …

Oo4ktkpTURBXy83NjRiNDM2MmZhMDMyYzM2ZGYwY2IyZjFkM2Q5Zjc4ZC5qcGeSlQMBzQF1zRHzzQoYkwXNAyDNAcI

Powiadają, że w marcu jak w garncu. Właśnie nadszedł marzec, mamy przedwiośnie. Dzisiaj Środa Popielcowa, zaczął się Wielki Post. Ludzie od dawna, wyczekiwali przez całą długą zimę na nadejście wiosny, bo to zapowiedź czegoś nowego, gdzie wszystko się budzi, to oczekiwanie na ciepłe dni. Jeszcze chwilę i drzewa pokryją się pąkami, listkami i kwiatami, ptaki już wracają z ciepłych krajów. Nie dziwi więc, że człowiek tak bardzo tęskni za tą porą roku. Wiosna astronomiczna przypada w dzień tzw. równonocy wiosennej. Oznacza, że dzień i noc trwają wtedy tyle samo. Od tego dnia, jeszcze przez trzy miesiące dzień wydłużać się będzie, w tym roku początek astronomicznej wiosny przypadnie na 20 marca, punktualnie o godzinie 11.29. Wiosna kalendarzowa corocznie wypada 21 marca, jednak tak naprawdę to pogoda jest tym wyznacznikiem, po którym czujemy, że wreszcie skończyła się zima. Piękną porą jest wiosna, pora odradzania się przyrody do życia. Ma swoje odzwierciedlenie w sentencjach, przysłowiach, wierszach, dowcipach. I właśnie w tym wpisie, na wesoło, zarazem poważnie proponuję małą zabawę. Wybiórczo odnalazłem w sieci sentencje, przysłowia, wiersze, wrzucam je, okraszam swoim subiektywnym zdaniem.

„Choćby wszyscy postanowili, że nie, wiosna i tak przyjdzie”. Pewnie nikogo takiego by nie znalazł, tak myślę. Ci co lubią szlusować, pojadą w góry i też będą zadowoleni.

„Gdzie kwitnie kwiat – musi być wiosna, a gdzie jest wiosna – wszystko wkrótce zakwitnie”. Tak oczywiste, jak to, że „każda miłość jest pierwsza”. Chociaż w doniczkach kwitną kwiaty również inną porą, ale to niuanse.

„I wiosna by tak nie smakowała, gdyby przedtem zimy nie było”. Za mało słoneczka zimą, pewnie dlatego, a i mrozy dokuczają.

„W kwietniu gdy pszczoła jeszcze nieruchliwa, mokra wiosna zwykle bywa”. Najlepiej gdyby było umiarkowanie, dniem słoneczko, nocą deszczyk. Ale wymagania!

„Maj zieleni łąki, drzewa, już i ptaszek w polu śpiewa”. Dopowiem: „i dziewczyny jak maliny”. Gdyby tak lata wróciły, nie jadłbym, nie piłbym, jeno …….

„Jaskółka i pszczółka lata, znakiem to wiosny dla świata”. Chwilę poczekamy i tak będzie, rojno i gwarno w przyrodzie.

„Sekretarka wchodzi do gabinetu:- Panie dyrektorze, wiosna przyszła!- Niech wejdzie!”. I się dogadali, tacy inteligentni!

„Zima. Dwa jelenie stoją na paśniku i żują ospale siano nałożone tu przez gajowego. W pewnej chwili jeden z jeleni mówi:- Chciałbym, żeby już była wiosna. Tak ci mróz doskwiera?- Nie, tylko już mi obrzydło to stołówkowe jedzenie!” Nawet zwierzęta mają dość zimy, a co dopiero ludzie!

Zaś Pani Maria Konopnicka napisała:

„Przyjdzie wiosna,
przyjdzie hoża,
Pójdą rzeki
Het do morza!”.

Niech sobie idą, tylko nie nagle, ponieważ powodzie bywają groźne. I tak dobrnęliśmy do końca, mając namiastkę tego co przed nami. Pięknych wiosennych doznań wszystkim życzę, tych dla ducha i tych dla ciała.                         pierwsze_oznaki_wiosny_405

 

 

… spiesz się powoli …

1455096192_lthnhf_600

Tą sentencję znałem od dawna, ale jakoś do niej nie przykładałem należytej wagi. Człowiek dawniej był w nieustannym ruchu, w życiowym kieracie. Gdy coś nie wychodziło wtedy ją sobie przypominałem, reagowałem. A dzisiaj? Traktuję ją prawie jak przykazanie, z konieczności muszę w każdej sytuacji sfolgować. Autorem tej sentencji jest sam Oktawian August, w oryginale brzmi „festina lente”. Zobaczcie ile to już wieków ona sobie liczy. Oznacza, że nigdy nie powinno się śpieszyć. Tu przy okazji mamy „spieszyć czy śpieszyć”? Piszą, że raczej spieszyć, choć i druga forma jest ponoć poprawna. Nie będę się silił na to jak być powinno, to dla polonistów. Przy okazji, ach ten język polski, trudny ale piękny, byle było w nim jak najmniej wyrazów obcego pochodzenia. To takie moje skrzywienie tradycjonalisty. Mamy w tej sentencji pewien paradoks, „spieszyć się powoli”? Inaczej „szybko lecz wolno”? Gdy spojrzę wstecz widzę, że tą zasadą kierować należało się poprzez całe życie. Nasze działanie w pośpiechu skutkuje tym, że nie mamy czasu dla siebie, bliskich. Takie życie w pośpiechu to prawdopodobieństwo chorób serca, nerwice, chorób narządów ruchu, czego i ja sam doświadczam. Nieustannie krążymy wciąż między domem a pracą, brakuje czasu na relaks, przyjemności. Zapominamy o najbliższym otoczeniu, o rodzinie. Traci się przyjaciół, często rodzina się od nas odwraca. Nadmierny pośpiech dotyczy głównie mężczyzn, choć w ostatnim czasie podobnie bywa z kobietami, na pierwszym miejscu ta ciągła gonitwa za pieniędzmi.. Jeśli na okrągło pracujesz, to na starość może i masz dobrą emeryturę, ale co z tego skoro zdrowie już nie to. A jak to było ze mną? Może nie byłem w pracy, czy w życiu „szalonym”, ale byłem podobnym do wielu. Dziś skutki tego co za mną widzę i czuję. Schorzeń się człowiek nabawił, dziś wędruje się od przychodni do przychodni, od specjalisty do specjalisty. Już to nieraz mówiłem, przypomnę ot tak z humorem, że jedynie nie chodzę do ginekologa, pozostali specjaliści już mnie mają. Utwierdziłem się w przekonaniu, że nie ważne kim się jest, owszem trzeba zawsze dążyć do szczęścia, ale nie ma sensu żyć w ciągłym pośpiechu. Okaże się w pewnym momencie, że nawet nie obejrzysz się, jak życie minie, nie zdążysz zauważyć tego, co w życiu jest najważniejsze. Dzisiaj „spiesz się powoli”oznacza dla mnie, że zanim postawię pierwszy krok, muszę się w każdym przypadku dobrze zastanowić. Idzie o to by to był dobry, efektywny krok. W obecnym stanie, w tym właśnie czasie, straty muszę ograniczać do minimum. Na koniec przyszło się specjalizować w planowaniu, taka życiowa konieczność. Często przychodzi innych prosić o pomoc. Popatrzcie, co to się porobiło, nie wiadomo kiedy z ruchliwego stałem się niedorajdą, dziadygą. Samo życie!                                   1345035401_by_Malva1987_600

… taki sobie chłopek-roztropek …

1397924322_yvcuza_600

Przed kilku laty jeden z moich znajomych tak właśnie mnie nazwał. Był moim szefem, nie przepadaliśmy za sobą, nie trawił, że chodzę swoimi ścieżkami, że akceptuję jedynie zależność służbową. Nie podjąłem polemiki, odpuściłem sobie, ale się nad tym głęboko zastanowiłem. Kto to taki ten chłopek-roztropek? Pogardliwie, jest to osoba przemądrzała, kombinator, w rzeczywistości o niskiej inteligencji lub znajomości tematu, wiejski filozof. Tamto minęło, jesteśmy emerytami, nawet potrafimy wymienić tradycyjne „dzień dobry”. Minęło sporo czasu, znów o sobie usłyszałem podobne zdanie. Może nie wprost jak w tytule, ale, że jestem wewnętrznie ubogi, że wielu rzeczy nie potrafię zrozumieć, taki sobie ze mnie cwaniaczek, często nawet „cienias”. Szukając powodów, dla których tak mnie pokazano, doszedłem do wniosku, że niekiedy poprzez swoje skrótowe wypowiedzi bywam źle zrozumianym. Z powodu tych opinii nie obrażam się, nie jestem zadziornym. Pomimo, że miewam inne, różne zdanie na dany temat to pochylam się nad tymi opiniami, bo przecież może być w tym ziarenko prawdy. Kim tak naprawdę jestem? Roztropny ze mnie facet? Czy aby działam z namysłem, z rozsądkiem, czy mam roztropne spojrzenie? Nie mnie to oceniać, robią to inni. Moja wiedza zawodowa i ogólna jest taka jaka jest. Podobnie jest z moją inteligencją. Pewnie jakaś tam ona jest, ale na pewno nie górnej półki. Tyle Bozia dała i już. Zawsze byłem i jestem pełen podziwu i szacunku dla tych co taką wiedzę posiadają. Wniosek dla mnie jest taki, bądź bliżej podobnych do siebie. Bywaj z tymi, których rozumiesz i z tymi, którzy ciebie rozumieją. Zaprzeczam bym był kombinatorem, czy też wiejskim filozofem. Prawdziwe jest jedynie moje chłopskie pochodzenie. Bywało, że kiedyś dałem ponieść się emocjom, by po czasie powrócić do równowagi. Teraz gdy mi lat przybywa, gdy pamięć już nie ta, wypada „przenieść się do niższej klasy rozgrywek’”, by w niej czuć się swobodniej, bezpieczniej. Lubię tą zabawę, cenię sobie kontakty, więc pozostanę. Jedni się pną, drudzy spadają. Zawiedzionych i wkurzonych przepraszam, koryguję swoje postępowanie, będę się „bawił”adekwatnie do swoich sił i możliwości.                           1299786004_by_Dyzio666_600

… WALENTYNKI …

56b8e48f49fd0_p

Wszystkim moim blogowym WALENTYNKOM … i  … WALENTYM :  „Wszystkiego dobrego w Dniu Św. Walentego, dużo radości, dużo czułości, a przede wszystkim morza miłości”… Wasz Walenty.          8618„Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą; nie jest bezwstydna, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego; nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą.”

12650807_825383474238218_2359003626364974984_n

… czy to pech? … a może szczęście w nieszczęściu? …

Powoli powracam. Pewien etap już za mną. Miało pójść gładko, niestety ze względów czysto medycznych, zdrowotnych nie udało się. Różnorakie badania przedoperacyjne wskazywały, że powinno być dobrze. Rzeczywistość okazała się inna, leczenie wymagało natychmiastowej korekty. Po tym wszystkim, pomimo że poszło inaczej, jednak moje zaufanie do lekarza, lekarzy wzrosło. Mam świadomość, że nie wszystko uda się w szczegółach przewidzieć. Na rzeczywisty stan rzeczy zareagowano w mojej ocenie, nawet jako laika, bardzo odpowiedzialnie. Czeka mnie pewien etap leczenia, po jego dobrym zakończeniu powrót do pierwotnych założeń. To tyle tytułem wyjaśnienia co ze mną. Bez szczegółów bo to sprawy osobiste i poufne. Przeszedłem i przechodzę jakby „chrzest bojowy”, na wstępie trochę optymizmu bowiem bakteriologicznie jest wszystko w porządku, goi się przyzwoicie. Da Bóg, że i reszta wiadomości w leczeniu będzie dla mnie łaskawa. Inna sprawa, że to co zobaczyłem, z czym się spotkałem przypomniało mi jak piękną cechą jest pokora, czym jest szacunek dla drugiej osoby, jak nas postrzegają inni itp. Chociaż w jednym zdaniu wspomnę o całym personelu medycznym, budzi on u mnie podziw i szacunek. Spotkałem się z ciepłem, życzliwością odwiedzających, poznałem różne odmiany „napoleonek”, „męskie” faworki, oraz innych łakoci co niemiara. I dobre słowo, okazane bezpośrednio i telefonicznie. Pewnie coś tam mnie boleć musiało, widziałem też jak inni znoszą ból, były też miłe rozmowy, nowe znajomości. Nade wszystko okazywało się jak trafne jest powiedzenie: „jaki ten świat mały”. Piękne dzięki bliskim i znajomym za dobro wszelakie. Może uda mi się przestać „kurzyć”, już ponad tydzień wytrzymałem, „obciąłem obrok”, jak widać są też pozytywy. Przede wszystkim o siebie zadbać muszę, doświadczyłem ostatnio jakim cennym darem jest zdrowie. Na koniec powiem, że jestem optymistą.

… znikam … z nadzieją, że po pewnym czasie powrócę …

1291898939_by_YahooPL_600

W najbliższych dniach idę do szpitala. Nadchodzi ten moment, że świadomie wyłączę się na pewien czas z blogowej zabawy. Operacja ma być wkrótce, kiedy to nastąpi zależy od sytuacji. Zniknę na pewien czas, da Bóg, że powrócę. Kiedy? Najszybciej jak będzie to możliwe. Już kiedyś sygnalizowałem, naprawie poddany zostanie mój staw kolanowy. Poważna operacja, niestety konieczna. Jak się czuję? Jestem świadomy wszystkiego, mam zaufanie do naszych lekarzy. Jednocześnie podświadomie coś z niepewności we mnie „siedzi”, słaba ta moja psychika. Póki co, by nieco odpocząć zabawię się teraz tu na blogu na wesoło. Chcę i Was do tego zaprosić. Ktoś ze znajomych kiedyś podrzucił mi takie dziwne, może nawet niepoważne pewne myśli, powiedzenia. Patrzmy na nie nieco z przymrużeniem oka. Uzupełniam je swoim zdaniem.

„Pij mleko! Nie wysyłaj krów na bezrobocie”. Żartobliwie, ale wydaje się sensownie.

„Praca uszlachetnia, lenistwo uszczęśliwia”. Pewnie są tacy, których lenistwo uszczęśliwia.

„Polak nie kaktus – pić musi”. Nie musi, jeśli pije to świadomie, oby nie często i nie w nadmiarze.

„Im więcej się uczę, tym więcej wiem, im więcej wiem, tym więcej zapomnę”. Ale autor wymyślił!

„Nie wychodź z siebie – możesz nie wrócić”. Pamiętaj, bądź zawsze rozważny, bądź ostrożny.

„Co masz zrobić dzisiaj, zrób pojutrze. Będziesz miał dwa dni wolnego”. Nie polecam, zrób dzisiaj.

„Człowiek rodzi się mądry – potem idzie do szkoły”. Słusznie, uczy się by horyzonty poszerzyć.

„Małżeństwo – dożywocie za miłość”. Najlepiej by miłość trwała do końca naszych dni.

„Nie pij gdy prowadzisz. Dopisek: Za dużo się rozlewa”. Po wypiciu alkoholu, oddaj kluczyki.

Jeśli Was nieco rozbawiłem, to dobrze, sam na chwilę zapomniałem o swoim problemie. Przez parę dni będę jeszcze w miarę możliwości aktywnym. Dalej, wszystko przede mną, oby szczęśliwie. Dziękuję wszystkim, serdecznie pozdrawiam moich znajomych i tych, którzy mnie tu odwiedzają.      1333866798_by_sasha85_600